To wydawało się stuprocentową gwarancją lojalności. Oczywiście służby specjalne krajów NATO czasem potrafiły sobie z tym poradzić, odwracając agenta. Czyli człowiek pilotowany przez Moskwę zaczynał grać podwójną rolę. W zamian za to ratował się przed kompromitacją i wieloletnim więzieniem. Fakt jego odwrócenia był naturalnie jak najmocniej skrywaną tajemnicą. Nowy pracodawca miał niesamowity bicz nad przewerbowanym agentem, bo mógł go zniszczyć podwójnie. Jednak nie było żadnej pewności, czy agent faktycznie pracuje dla tylko jednej strony. Człowiek spętany takimi zależnościami nie mógł pełnić ważnych funkcji politycznych w krajach demokratycznych, bo wręcz uderzałoby to w istotę demokracji. Rolą służb jest dopilnowanie, żeby tak się stało. W Polsce niestety służby grają w to, żeby mieć jak największą kontrolę nad politykami. Taki typowy posowiecki bantustan. Im bardziej skompromitowany polityk, tym mocniej go chronią.
Program lojalnościowy Kremla
Jak trzyma się człowieka uzależnionego od rosyjskich służb w ryzach? Od czasu do czasu przypominają mu, że jego romans ze służbami jest udokumentowany. Jeżeli będzie podskakiwał, to Ruscy go sami skompromitują.