To jednak, że ja czegoś nie używam i że nie jest to mi w sumie do życia potrzebne, nie oznacza jeszcze, że to niepoważnie i niewarte zainteresowania. Wręcz przeciwnie. Dzisiaj, w czasach kwarantanny, aktywność ludzi w dużej mierze przeniosła się do sieci i to właśnie tam powinni koncentrować swoją aktywność politycy, jeśli chcą, by ich głos w ogóle był słyszalny. Nic więc dziwnego, że prezydent Andrzej Duda wykorzystał platformę Tik Tok do skomunikowania się z młodymi ludźmi. To normalne, że premier Mateusz Morawiecki wykorzystał wywiad z youtuberem do ostrzeżenia przed koronawirusem. A że opozycja krytykuje i mówi, że to niepoważne? No cóż, nie ma się co przejmować gadaniem. Krytykują za wszystko. Za jakieś pięć lat, gdy już będą inne platformy internetowe, opozycja odkryje i Tik Toka. Na razie bawi się naklejkami na Facebooku i „Sokiem z buraka”.
Prezydent z innej bańki
Choć dopiero co przekroczyłem trzydziestkę, dość często czuję się jak starzec. Nie istnieje dla mnie świat Play Station i gier komputerowych. Nigdy nie założyłem konta na portalu randkowym. Nie rozpracowałem Instagrama i o wielu najnowszych technologiach nie mam pojęcia. Wiedźmina kojarzę bardziej z książek niż gier i serialu Netfliksa.