No więc w środku pandemii, gdy część polityków opozycji krzyczy o upadającej gospodarce, PO podjęła pierwszą od 2015 r. inicjatywę referendalną. Podatki? Bieda emerytów? Kwestia inwestycji? Sytuacja w armii? Kwestie ustrojowe? Nic z tych rzeczy. Najważniejszym problemem, który dostrzegła PO, jest… TVP Info. Nie ma bardziej dobitnego dowodu na to, że KO niczego się nie uczy. Zamiast wytwarzać presję, dopytywać, mamy uderzenie w media, które punktują jej brak pomysłu. Wychodzi więc pokraczna polityka, w której hasła o wolności słowa sprzęgnięte są z likwidacją niewygodnych dziennikarzy. To jakby połączyć budyń z wołowiną. Może i człowiek zje, ale z pewnością się pochoruje.
Połączyć budyń z wołowiną
Borys Budka postanowił mentalnie wrócić do czasów, kiedy PO była u szczytu potęgi. Chodzi o posługiwanie się tematami zastępczymi. Nie zajmują się jednak tym, czy powinno się mówić „minister”, czy „ministra”, ani tym, co krzyczą kibice na stadionach, albo walką z domniemanymi faszystami na Marszu Niepodległości.