Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Marek Bober
07.01.2026 11:00

Pojmanie Nicolása Maduro, czyli pokój zaczyna się w domu

Siły amerykańskie na początku stycznia przeprowadziły brawurową operację wojskową w Wenezueli, w wyniku której schwytano prezydenta Nicolása Maduro i jego żonę. Akcja nastąpiła po miesiącach narastającej presji ze strony Waszyngtonu w związku z zarzutami, że Maduro nadzorował handel narkotykami na dużą skalę i kradzież dochodów z wenezuelskiej ropy naftowej. Strona amerykańska od wielu lat utrzymuje, że dyktator nielegalnie sprawuje władzę. Trump sprawnym manewrem w Caracas wysłał jasny sygnał do Rosji i Chin.

Wyraźnie zadowolony z przebiegu operacji wojskowej kongresmen Carlos Giménez, republikanin z Florydy, oznajmił, że schwytanie wenezuelskiego watażki jest „odpowiednikiem upadku Muru Berlińskiego”. Polityk oczywiście przesadził, ale wydarzenie ma poważne implikacje światowe. W rozmowie z „The New York Times” prezydent Donald Trump nazwał tajną operację „genialną”. Później dodał, że USA będą „zarządzać” Wenezuelą do czasu przeprowadzenia „właściwej transformacji”.

Zarzuty dla Maduro

Aby formalnościom stało się zadość, prokurator generalna Pam Bondi szybko ogłosiła postawienie w stan oskarżenia wenezuelskiego prezydenta i jego żony w związku z zarzutami terroryzmu i handlu bronią: „Nicolás Maduro został oskarżony o spisek w celu popełnienia aktów terroryzmu narkotykowego, spisek w celu importu kokainy, posiadanie karabinów maszynowych i materiałów wybuchowych oraz spisek przeciwko Stanom Zjednoczonym” – brzmiał oficjalny komunikat. Dwa dni po schwytaniu Maduro pojawił się w sądzie w Nowym Jorku, usłyszał zarzuty i się do nich nie przyznał, argumentując, że był „przyzwoitym człowiekiem”. Jeśli w sądzie nie dojdzie do niespodziewanej wolty, nie wyjdzie on z więzienia do końca życia.

Jonathan Galaviz, który pracował w pierwszej administracji Trumpa, zarówno w Departamencie Stanu, jak i w Białym Domu, przyznał, że usuwając wenezuelskiego dyktatora, Biały Dom pokazał, że Ameryka poważnie podchodzi do przywrócenia swojej siły i wpływów w Ameryce Łacińskiej. – Odbudowa i wzmocnienie amerykańskich zdolności wojskowych i wywiadowczych na półkuli zachodniej mają kluczowe znaczenie dla zapewnienia bezpieczeństwa „regionu macierzystego” Ameryki – stwierdził. – Pokój zaczyna się w domu. Sukces w Wenezueli wysyła również silny sygnał do globalnych przeciwników Ameryki, którzy w ciągu ostatnich kilku dekad próbowali zdobyć strategiczne przyczółki wpływów zagranicznych w Ameryce Łacińskiej – ocenił.

Ostrzeżenie dla wrogich mocarstw

Jak słusznie zauważył były członek administracji Trumpa Robert Wilkie, operacja stanowi znaczący cios dla Rosji, Chin, Kuby i Iranu. Argumentował, że ten krok zlikwidował rosnące wpływy tych państw na półkuli zachodniej i wysłał wyraźne ostrzeżenie do wrogich mocarstw, które wątpiły w amerykańską determinację. Wilkie, były podsekretarz obrony i były sekretarz ds. weteranów, powiedział, że operacja zadała strategiczny cios wielu przeciwnikom USA sprzymierzonym z reżimem Maduro.

Zapytany o ogromne rezerwy ropy naftowej Wenezueli i potencjalne skutki dla globalnych konfliktów, oznajmił, że owa sytuacja może skomplikować dostęp do energii zarówno dla Chin, jak i Rosji oraz Kuby. – To z pewnością utrudnia sytuację Chińczykom, ale Chińczycy potajemnie kupują rosyjską ropę – zaznaczył. Bezpośrednie i szybkie skutki odczuje komunistyczna Kuba. – Za czasów Joego Bidena Kubańczycy otrzymywali 100 tys. baryłek ropy dziennie, prawie za darmo. Teraz ta liczba spadła, a przynajmniej wczoraj wynosiła około 35 tys. baryłek – powiedział. – Hawana nie jest w stanie wyżywić swoich mieszkańców. Nie potrafią nawet zapewnić im wody. Myślę, że teraz zobaczymy rozpad tego wrzodu, który spędzał sen z powiek amerykańskim prezydentom od czasów Dwighta Eisenhowera – wytknął komunistom na Kubie.

Na geopolityczne implikacje zwrócił także uwagę dziennik „Washington Post”. Redakcja, co nie zawsze jest z jej strony oczywiste, pochwaliła decyzję Trumpa o schwytaniu Maduro, nazywając operację „śmiałym i zdecydowanym posunięciem, które przyniosło wyraźne zwycięstwo taktyczne”, jednocześnie ostrzegając, że czeka nas trudniejsze wyzwanie – wpływ na kształt przyszłości Wenezueli. Gazeta przedstawiła usunięcie dyktatora jako strategiczne zwycięstwo nad przeciwnikami USA, w tym Chinami, Rosją, Kubą i Iranem, które wspierały jego reżim. Zdaniem redakcji operacja wysyła szersze przesłanie do autorytarnych przywódców, że Trump „dotrzymuje słowa”.

Kuba może upaść, ostrzeżenie dla Kolumbii

Trump wyjaśnił, że zgodnie ze strategią bezpieczeństwa jego gabinetu „amerykańska dominacja na półkuli zachodniej nigdy więcej nie zostanie zakwestionowana”. – Przez dziesięciolecia inne administracje zaniedbywały lub wręcz przyczyniały się do narastających zagrożeń bezpieczeństwa na półkuli zachodniej. Przywracamy amerykańską potęgę w bardzo zdecydowany sposób w naszym regionie, a nasz region jest już zupełnie inny niż jeszcze niedawno – wspomniał prezydent.

Ogłoszona w grudniu nowa strategia bezpieczeństwa narodowego głosi, że USA skupią się w pierwszej kolejności na ochronie własnych interesów w zachodniej hemisferze. Pojmanie Maduro jest tego jednoznacznym przykładem.

Jednocześnie prezydent i sekretarz stanu Marco Rubio zaostrzyli ostrzeżenia pod adresem Kuby, wiążąc Hawanę z upadkiem rządów Maduro i sygnalizując, że administracja jest gotowa rozszerzyć presję, co może mieć potencjalne konsekwencje dla całego regionu. Trump przedstawił Kubę jako kraj w głębokim kryzysie i oświadczył, że uwaga administracji wykracza poza Wenezuelę. – Kuba to ciekawy przypadek. Kuba, jak wiadomo, nie radzi sobie obecnie zbyt dobrze. Ten system nie był dla Kuby zbyt dobry. Ludzie tam cierpią od wielu, wielu lat. I myślę, że o Kubie będziemy jeszcze rozmawiać, ponieważ Kuba jest obecnie upadającym narodem. I chcemy pomóc tym ludziom – wyliczał.

Rubio użył ostrzejszego języka, twierdząc, że wewnętrzny upadek Kuby i jej działania zewnętrzne uczyniły ją centralnym czynnikiem w kryzysie z Wenezuelą. – Wystarczy powiedzieć, że Kuba to katastrofa. Rządzą nią niekompetentni, starzy ludzie, a w niektórych przypadkach nie starzy, ale mimo to niekompetentni – komentował. – Nie mają gospodarki. Jest ona w całkowitym upadku – dodał. Trump zasugerował, że Kuba może upaść bez dodatkowych działań militarnych ze strony USA. W wywiadzie dla „New York Post” zaznaczył jednak, że nie rozważa ataków na wyspę, argumentując, że „Kuba upadnie sama z siebie”, głównie dlatego, że od dawna jest zależna od Wenezueli. Przy okazji wystosował wyraźne ostrzeżenie do prezydenta Kolumbii Gustava Petro, żeby „pilnował własnego tyłka. – On nie jest przyjacielem Stanów Zjednoczonych. To bardzo zły człowiek i lepiej niech uważa, bo produkuje kokainę i wysyła ją do Stanów Zjednoczonych z Kolumbii – podkreślił.

„Nie potrzebujemy ropy”

Biały Dom oferował za pomoc w ujęciu Maduro 50 mln dolarów. Dlatego też operacja – choć była faktycznie wojskowa – odbyła się na wniosek Departamentu Sprawiedliwości i stanowiła egzekucję nakazu aresztowania. Sekretarz Rubio wyjaśnił, że USA nie są w stanie wojny i nie mają „wojsk na terenie” Wenezueli. W licznych wywiadach starał się uspokoić obawy przed szerszym konfliktem zbrojnym, opisując dramatyczną akcję jako ograniczoną misję policyjną, mającą na celu rozbicie siatki handlu narkotykami działającej pod przykrywką wrogiego reżimu. Według Rubio kwestia ropy naftowej nie dotyczy zależności USA. – Nie potrzebujemy wenezuelskiej ropy, ale chodzi o to, aby strategiczne aktywa na półkuli zachodniej nie wzbogacały rywali Ameryki, podczas gdy Wenezuelczycy cierpią – precyzował. Maduro ostatni raz pojawił się w państwowej telewizji na dzień przed pojmaniem, podczas spotkania z delegacją chińskich urzędników w Caracas. Bardzo to symboliczne.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane