Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Ewa Polak-Pałkiewicz
09.08.2026 08:00

Pierwsze damy – relikt świata, za którym tęsknimy?

Jeśli ważny polityk, mąż stanu, prezentuje się publicznie wraz z żoną, para ta stanowi z reguły silnie oddziałujący przekaz. Podobnie jak niegdyś król i królowa, stają się oni naturalnym wzorcem postaw, którego wielu ludzi pilnie dziś potrzebuje. Przykład własny przemawia mocniej niż traktaty o małżeństwie, filmy o miłości, poradniki o relacjach męża i żony. Choć prezentacja takiej pary małżeńskiej to spektakl, wiele rzeczy jest starannie wyreżyserowanych i naiwnością byłoby szukać w tych obrazach pełnej prawdy o tych konkretnych ludziach i ich relacjach, to jednak nasza wyobraźnia rozpędza się tutaj, jest zachłanna, nienasycona, skłonna zatrzymywać się przy każdym szczególe garderoby i gestu, by odczytać jego znaczenie.

Można wręcz powiedzieć, że społeczeństwo przemawia poprzez stroje, w jakie się odziewa” – zauważył papież Pius XII w przemówieniu do Kongresu Łacińskiej Ligii Mody w 1957 r. „Poprzez nie manifestuje ono swe ukryte aspiracje i posługuje się nimi, przynajmniej częściowo, do budowania lub niszczenia swej własnej przyszłości”. 

Wzór cnót i małżeńskich obowiązków

Któryś z komentatorów wizyty brytyjskiej pary książęcej w naszym kraju zauważył z przekąsem, że są symbole, które drogo kosztują, zatem nie można traktować ich inaczej niż jak element politycznego biznesu („monarchia brytyjska to pewna marka”). Trywialność tej uwagi kłóciła się z powszechnym odbiorem publicznej prezentacji małżonków z rodziny królewskiej. W odbiorze tym, wręcz entuzjastycznym w Polsce, ożywała niewygasła nadzieja, że ci, którzy są tak „piękni i bogaci”, okażą się wierni sobie i nie unieszczęśliwią rozwodem swojego potomstwa. Dlaczego? Bo tak nakazuje odwieczne prawo, tego żąda sprawiedliwość. I oni, ludzie wyniesieni na szczyty drabiny społecznej, nie są przeznaczeni do tego, by stać się „ikonami popkultury”, lecz mają być dla innych wzorem małżeńskich obowiązków i cnót. Odwieczne symbole związane z rolą małżeństwa są żywe i pobudzają wyobraźnię w większym stopniu niż sami bohaterowie tych wydarzeń. 

Małżeństwo i rodzina to instytucja, dzięki której trwają państwa – o tym niejednokrotnie wspomina ostatnio prezydent Karol Nawrocki, a także prof. Przemysław Czarnek. Kryzys polityczny w państwach zachodniej kultury ma wiele wspólnego z brakiem szacunku dla małżeństwa. Gdy kilkadziesiąt lat temu żyjące skandalami w rodzinie królewskiej społeczeństwo angielskie zaakceptowało bez szemrania rozbicie małżeństwa księżnej Diany i księcia Karola, można było odnieść wrażenie, że fakt ten dostarczył mu swoistego alibi dla własnego stylu życia. Nie było ważne wówczas, że ich syn – późniejszy bohater widowiskowego ślubu – stracił na zawsze dom i został trwale okaleczony psychicznie. Można powiedzieć, że niejeden Anglik – ale pewnie i Polak – przeżywał wówczas rodzaj mało chwalebnej satysfakcji z powodu upadku klasy wyższej do stanu takich samych nizin, na jakich sam się znajdował. 

Gdy oczy zwykłych ludzi zwracają się z nadzieją ku osobom wywyższonym z powodu pozycji społecznej, które żyją w zgodzie z kanonem moralnym, powraca tęsknota za ładem moralnym – w państwie i w rodzinach. I nadzieja, że nie wszystko stracone. Także Polacy mogą wyciągnąć wnioski, zwłaszcza ci, którzy rozumieją związek, jaki zachodzi między „prawem rozwodowym”, które jest brutalnym bezprawiem, czy zmianami legislacyjnymi sankcjonującymi „małżeństwa” homoseksualne a podcinaniem fundamentów państwa i perspektywą jego przetrwania.

Szacunek dla przywódczej roli męża

Przy okazji wizyt niektórych par prezydenckich, tak jak i pary książęcej z Anglii, można było zobaczyć rzadko spotykaną sytuację: młode, pełne uroku kobiety zapatrzone w swoich mężów. Słuchające ich z uwagą. Stojące zawsze nieco z boku lub z tyłu, ustępujące im z całą prostotą i ze swoistą gracją miejsca w ich roli publicznej – co jest symboliczne także dla ról w małżeństwie. Mówią one w ten sposób: „Tak, mój drogi, przyznaję, jesteś głową rodziny, respektuję twoją władzę w naszym małżeństwie. Uznaję hierarchię w naszej rodzinie, której to nie my, ludzie, jesteśmy autorami. Twoja władza jest ci dana z góry”. Oczywiście to wszystko jest także z reguły wyreżyserowanym spektaklem, którego bohaterowie podporządkowują się ściśle ustalonym rygorom, ale spektakl ten może okazać się budujący, a dla wielu nawet zbawienny. Nie wspominając już o tym, że w gronie przywódców państw normalne pary małżeńskie posiadające dzieci są dziś czymś wyjątkowym, obraz kobiecości, jaki prezentują pierwsze damy, o których tutaj myślę: Melania Trump, Catherine Mountbatten-Windsor, żona księcia Walii, a dziś z pewnością Marta Nawrocka, podobnie jak przez ostatnie lata Agata Kornhauser-Duda – jest nie tylko miły dla oka. Przywołuje uniwersalny wzorzec rodziny, ale stanowi ogromny kontrast wobec innego obrazu kobiety. Tego, który ukazują uczestniczki ulicznych burd, większość reklam oraz powiększające się z dnia na dzień szeregi celebrytek. Warto zastanowić się nad istotą tego kontrastu.

„Nie boję się niczego przy tobie” 

Pierwsze damy poprzez manifestowanie publiczne swojej zależności od męża – prezydenta państwa czy następcy tronu – mówią, że źródło władzy nie tkwi w człowieku; nie tkwi też w społeczeństwie. Władza pochodzi od Boga. To przypomnienie jest dziś w Polsce wyjątkowo ważne. Pierwsze damy, których wyraziste sylwetki przesuwają się przed naszymi oczami, mówią także swoim zachowaniem o własnych mężach: „Nie boję się przy tobie niczego. Cokolwiek byś zrobił, ufam ci, bo nadajesz ład naszej rodzinnej społeczności”. 

Rodzina i małżeństwo nie są wytworem żadnego systemu społecznego. Nie jest nim również państwo. Są to instytucje naturalne. W rodzinie, tak jak w państwie, a także każdym żywym organizmie, poszczególne „części” – także osoby sprawujące władzę, obdarzone szczególnymi godnościami – są wyposażone we wszystko, co jest im potrzebne do spełnienia ich zadania, do wypełnienia celu, dla jakiego instytucja ta czy organizm zostały powołane. O ile jest to organizm zdrowy. Naturalne fundamenty rodziny i państwa zostały położone w Edenie, w domu Adama i Ewy. Przez tysiąclecia nie wymyślono żadnego lepszego systemu politycznego, ponieważ Bóg nakreślił kształt nadprzyrodzony chrześcijańskiego społeczeństwa, odwołując się do modelu domu. Jeśli więc mówimy: „Najważniejsza jest polityka”, warto zawsze dodać: „Polityka, okej! Ale najpierw dom”.

Najpierw dom. Polska – tak samo jak Stany Zjednoczone czy Anglia – powinna być domem dla jej mieszkańców. Domem prawdziwym – jeśli chcemy, by ustrój polityczny zapewniał moralny i praktyczny ład społeczny, był sprawiedliwy i mądry, by nikt w nim nie nadużywał swojej władzy. Ale również by owa faktyczna, pełnoprawna i uczciwa władza nie była kontestowana. Jeżeli w normalnej, konserwatywnej rodzinie nie ma równych praw ani nawet równości w dziedzinie opinii, to dlatego, że musi ona pozostać sprawnie działającą instytucją, wypełniającą zadania, dla których została powołana: zapewniać ciągłość ludzkich pokoleń. Ktoś musi kierować, ktoś być kierowanym. Tak jak w państwie. Istotą klasycznego bytu politycznego jest bowiem hierarchia. Każdemu stanowi właściwa jest pewna ranga, określone miejsce, przypisane są mu pewne prawa oraz obowiązki – to właśnie sens hierarchii.

Kobiety, małżonki, matki, siostry, pierwsze damy… O ile nie są tylko pięknie prezentującymi się manekinami, aktorkami w politycznym teatrze, mogą znaleźć łatwiej niż ktokolwiek inny drogę do serc i umysłów swoich mężów, którym udzielono z wysoka władzy doczesnej. Cechy ich natury: wrażliwość, spostrzegawczość, delikatność, zapobiegliwość często mogą dokonać więcej niż ekspertyzy, diagnozy, zalecenia, rady, krytyka czy połajanki ludzi z zewnątrz. Mogą zachęcić do wytrwałości i męstwa także wtedy, gdy od ich mężów wymagany jest heroizm trudnej decyzji, gdy szantażyści i kusiciele zwierają szyki i przystępują do decydującego ataku. Te małżonki i matki przede wszystkim powinny pamiętać, że Bóg nigdy nie odmawia pomocy temu, komu udzielił władzy, gdy musi on do końca wypełnić zadanie. Polska, jak wiele na to wskazuje, otrzymała zadanie ocalenia wiary i cywilizacji łacińskiej na kontynencie najbardziej dotkniętym przez błędy Rosji. Potwierdza to nasza historia. Od postawy przywódców – zwłaszcza tak symbolicznej postaci prezydenta, w przyszłości zapewne także premiera nowego rządu – zależy więcej, niż można by sądzić, gdy nie zapomni się o nadprzyrodzonym planie, dla którego zostały powołane rodziny i państwa.

 

NAJNOWSZE