To wyraźna eskalacja i nie jest ona przypadkowa. Reakcja przychodzi po konkretnym sygnale: Taiwan Expo w Warszawie pokazało, że Polska zaczyna traktować Tajwan jako realnego partnera gospodarczego, a nie peryferyjny temat dyplomatyczny. Dla Pekinu Warszawa to brama do Europy Środkowo-Wschodniej i kraj NATO, w którym grunt, tradycyjnie podatny na chińską narrację, zaczyna się wymykać spod kontroli. Dlatego ton tych komunikatów jest tak nerwowy, ponieważ zdradza własną wewnętrzną sprzeczność: deklaracja gotowości do „pokojowego zjednoczenia” z Tajwanem sąsiaduje w nich z otwartą groźbą użycia siły. To typowy wzorzec dyplomacji wilczej watahy: maksymalna szczerość retoryczna połączona z maksymalnym zastraszaniem, którą warto czytać w amerykańskim kontekście – rosnące zainteresowanie Waszyngtonu wzmacnianiem więzi gospodarczych Warszawy z Tajpej bezpośrednio uderza w chińską strategię dzielenia Zachodu.