Po pierwsze, mamy do czynienia z potężnym zagrożeniem dla całej Unii. Kilkadziesiąt tysięcy nielegalnych migrantów to jedno, jednak prawdziwym problemem jest fakt, że nie wiemy ilu wśród nich to członkowie zorganizowanych grup przestępczych czy siatek terrorystycznych bądź wywiadowczych. Jest to oczywiście zaledwie promil tej masy, niemniej nawet niewielka grupa tego typu osobników może stanowić realne zagrożenie dla państw UE a takie kryzysy to wręcz idealny moment, żeby niesprawdzonym przeniknąć do Unii. Po drugie, widzimy czym kończy się obecna, lewicowo-liberalna polityka. Już nawet nie zamieszkami, chaosem, przestępczymi ekscesami – tylko realnym najazdem, atakiem wroga, który należy traktować w kategoriach aktu wojennego. I, paradoksalnie, nie jest to nawet wina agresorów, którzy po prostu korzystają z chorej sytuacji, jaką stworzyły europejskie rządy, w tym konkretnym wypadku ten w Madrycie. Pytanie, czy te obrazy, jakie widzimy w Ceucie, jakkolwiek otrzeźwią lewicowo-liberalne elity UE? Wątpliwe. Jasne, teraz będą musieli na chwilę przyjąć antymigrancką retorykę, dostosowując się do społecznych emocji i szoku związanego z wydarzeniami w Ceucie. Pamiętajmy jednak o tym, co wprost powiedziała jedna z lewicowych polityczek hiszpańskich. Oni potrzebują przybyszów z zewnątrz, żeby utrzymać swoją władzę.
Żeby stworzyć z nich swój elektorat i już dawno pokazali, że chaos społeczny czy wręcz niszczenie własnych państw to cena, jaką są gotowi zapłacić, żeby nadal być „elitami”. Warto o tym wszystkim jak najgłośniej mówić, zwłaszcza teraz, w kontekście paktu migracyjnego, jaki narzucił nam Tusk i z którego, wbrew jego kłamstwom, Polska nie jest wcale wyłączona. Obserwujmy więc uważnie Hiszpanię, bo to lekcja i ostrzeżenie dla nas także.
.@KlubyGP w Słupsku - wspaniałe spotkanie. Dziękuję za liczne przybycie@DorArciszewska @MarzenaGminska@RepublikaTV pic.twitter.com/TKLmyodOYg
— Tomasz Sakiewicz (@TomaszSakiewicz) August 7, 2026