Z polskiej perspektywy oznaczać to musiało wysyp analiz tzw. OSINT-owców, czyli internetowych ekspertów od geopolityki, których dzieli wiele, ale łączy jedno: niewiele czytają. W Polsce nie ma wielu ekspertów od Ameryki Południowej. Tymczasem o geopolitycznej rozgrywce z kartelami narkotykowymi w tle wypowiadają się osoby bez jakiegokolwiek pojęcia o sytuacji w Wenezueli. Mienią się oni ekspertami, choć nic o Wenezueli nie wiedzą. Koronnym przykładem jest propagator sformułowań o „drabinie eskalacyjnej”, „teatrach operacyjnych” i innych pustych frazesów pod publiczkę Jacek Bartosiak. Dwa tygodnie temu publicysta opowiadał we Wnet, jak to USA Donalda Trumpa przegrywają starcie z Wenezuelą. Gdy przypomniano o jego nietrafionej wypowiedzi, Bartosiak z rozbrajającą szczerością uznał, że… po prostu miał rację. To dobra taktyka: uważać się za wszechwiedzącego i zawsze przekonywać, że się strzeliło w „10” z analizą, nawet jeśli lotka wypadła poza tarczę.
OSINT-owcy znów w natarciu
Na pewno z jednego powodu Donald Trump popełnił błąd, atakując Wenezuelę, dzięki czemu udało mu się w brawurowy sposób pojmać jednego z największych wrogów, dyktatora Maduro.