W szafie byłego esbeka (i byłego funkcjonariusza UOP) były też m.in. materiały dotyczące współpracowników Gestapo i wywiadu III Rzeszy na Śląsku. W poprzednich latach co jakiś słychać było, że podobno UB (potem SB) wykorzystywał byłych agentów Gestapo, Abwehry, volksdeutschów, kolaborantów, byłych nazistów. Podobno zostali w Polsce po wojnie pod zmienionymi nazwiskami albo zostali do tego zmuszeni przez komunistów, którzy wykorzystywali ich w swoich celach. Podobno robili kariery w PRL albo w… NRD, gdzie niektórych po latach wypuszczono. Ale to, poza nielicznymi, lepiej udokumentowanymi przypadkami, wszystko podobno. Teraz są twarde materiały. Ale pojawiają się i kolejne pytania. Ile takich szaf jest jeszcze w Polsce i do czego były i są używane? Za dużo wciąż białych plam w naszej historii.
Od Gestapo i Abwehry do SB
Zupełnie bez echa przeszła informacja sprzed dwóch miesięcy o odnalezieniu w mieszkaniu byłego funkcjonariusza SB wyniesionych z resortu dokumentów. Jak twierdzi IPN, są tam sensacyjne materiały mogące stawiać w innym świetle np. to, co wiemy o stanie wojennym.