Matka – mikrobiolog, w 1987 r. była członkiem plenum Komitetu Uczelnianego PZPR na Politechnice Łódzkiej. Ojciec – chemik, przewodniczącym komisji w Komitecie Zakładowym PZPR w przedsiębiorstwie. Córka wstąpiła więc do Unii Demokratycznej i Unii Wolności rozdających przywileje. Dziś chce reprezentować „ludzi ciężko pracujących codziennie”. Tyle że wywodzi się z ugrupowań, przez które Polacy bez koneksji ciężką pracą mogli dorobić się… za granicą. Lubnauer chce być „liderem modernistycznych zmian”. Jako obrończyni specyficznych liderów modernizacji dała się poznać, wypowiadając się o likwidacji ich emerytalnych przywilejów. Użyła argumentacji z esbeckiego repertuaru: „Nie wiem, w jakim stopniu ten projekt ustawy dotyczy również sprzątaczki, która pracowała w Służbie Bezpieczeństwa”. Taka to nowoczesność i taki modernizm.
Obrończyni sprzątaczek
„Nowoczesna powinna stać się ikoną aktywnej klasy średniej i aspirujących do niej Polaków” – ogłosiła Katarzyna Lubnauer. To może być trudne, bo cały życiorys szefowej Nowoczesnej jest modelowym przykładem przynależności do kasty, która niszczyła wszelkimi sposobami podobne aspiracje Polaków. Jej rodzice byli uczelnianymi konformistami.