Nie mam wątpliwości, że istnieje fenomen, który określamy jako „miłość własną” lub „samolubstwo”. Nie jest to jednak prawdziwa miłość, lecz jej wypaczenie. Natomiast istnieje coś, z czym miłość samego siebie jest utożsamiana – pierwotna, zakorzeniona w popędzie samozachowawczym, solidarność z samym sobą i afirmacja siebie, która wcale nie musi implikować egocentryzmu, narcyzmu i egoizmu. Afirmację tę wzmacnia bycie kochanym przez drugą osobę. Jaki sens ma biblijny nakaz „kochaj bliźniego jak siebie samego”? Nasza miłość bliźniego powinna być tak silna, jak solidarność ze sobą.
Nowy przedwalentynkowy trend
Walentynki poprzedza Dzień Kochania Siebie. Istnienie miłości drugiej osoby – odkrycie i przeżycie, że jest dobrem, z którym chcemy obcować, brać za nią odpowiedzialność – to oczywisty fakt. Czy jednak istnieje również miłość samego siebie?