Sytuacja jest oczywista – skoro Czesi i Słowacy wysyłają samoloty w celu ewakuowania swoich obywateli, to nic nie szkodzi, by tak samo postąpiła Warszawa. Tymczasem gabinet Donalda Tuska – ze szczególnym uwzględnieniem MSZ – jest nie tyle reaktywny, ile bezproduktywny. Od słuchania wypowiedzi rzecznika rządu Adama Szłapki czy wiceministra polskiej dyplomacji Marcina Bosackiego można by dostać zajadów ze śmiechu, gdyby sytuacja nie była poważna. Jakoś za rządów PiS, w 2021 czy 2023 r., misje ewakuacyjne Polaków z Bliskiego Wschodu się powiodły. Życie powiedziało „sprawdzam” i okazało się, że następcy PiS są odcinani od kluczowych informacji wywiadowczych ze strony USA na własne życzenie, a wysłanie samolotów do miejsc, z których bezpiecznie można przetransportować koczujących rodaków, przekracza możliwości i granice wyobraźni. Tym samym powtórzyła się historia z czerwca ubiegłego roku. W ostatni weekend w zapalnym regionie konsulaty nie działały, linia telefoniczna była przeciążona, a premier Donald Tusk odpoczywał w Sopocie. Tak trzeba żyć!
Niekończąca się bezradność
Nie rozumiem, dlaczego rząd sam staje na grabie i patrzy, czy uderzą prosto w czoło.