Jeszcze kilka miesięcy temu twierdził, że kandydowanie nie ma najmniejszego sensu i trzeba się skupić na budowie organizacji rolniczej. Dziś, ledwie po kilku miesiącach mu się odwidziało i zamierza wskoczyć w buty PSL, które porzuciło swojskie gumofilce (do czasów crocsów najlepsze buty na wieś) na rzecz tęczowych baletek. Zapewne poczuł siłę i czas. I nie byłoby w tym nic niepokojącego, gdyby nie hasła, które głosi niejako przy okazji. Kołodziejczak bowiem kreśli wizję amerykańskich wojsk okupacyjnych, straszy Ukrainą, przekonuje do Rosji. Nie wiem, co ten człowiek ma w głowie, ale gdyby chcieć wprowadzić w życie bełkot, który z siebie wydaje, oznaczałoby to wyjście z NATO i Unii Europejskiej oraz niemal pewny powrót do rosyjskiej strefy wpływów. Okazuje się więc po latach, że nie miał racji Józef Mackiewicz, mówiąc, że tylko prawda jest ciekawa. Prawda Kołodziejczaka jest ze wszech miar nieciekawa.
Nieciekawa prawda
Ks. Józef Tischner mawiał, że dla górala istnieją trzy prawdy: świnto prowda, tys prowda i gówno prowda. Nie mam wątpliwości, która z nich jest prawdą o nowym ugrupowaniu Michała Kołodziejczaka. Ludowy trybun postanowił iść do Sejmu, by tam się bić o interes rolników.