Tym bardziej że akurat tą magistralą od ponad trzech lat (czyli od momentu rosyjskiego ataku zbrojnego na Ukrainę) odbywa się transport pomocy i sprzętu wojskowego dla walczącego sąsiada, a o tym, że Rosjanie chcieli wysadzać tam pociągi, wiadomo co najmniej od pierwszej połowy 2023 r. Właśnie dlatego priorytetem powinno być stałe monitorowanie bezpieczeństwa tej infrastruktury. Jak to więc możliwe, że akurat ta trasa kolejowa nie była zabezpieczona? To jedno z wielu pytań, na które rząd Donalda Tuska nie udzielił odpowiedzi. Jeśli dodamy do tego – wynikające z pobudek politycznych – działania szefa rządu, polegające na odcinaniu prezydenta Karola Nawrockiego, zwierzchnika Sił Zbrojnych, od informacji służb specjalnych, to mamy bardzo niepokojący obraz stanu polskiego systemu bezpieczeństwa. I nie ma wątpliwości, że odpowiada za to obecna władza.
Niebezpieczne gry bezpieczeństwem
Ucieczka na Białoruś obywateli Ukrainy, którzy na zlecenie rosyjskich służb specjalnych wysadzili fragment torów na trasie Warszawa–Lublin, obnaża słabość systemu bezpieczeństwa państwa.