Racje humanitarne są dobre. Empatia jest czymś dobrym. Niebezpieczeństwo kryje się w łatwości, z jaką można je zmienić w narzędzie geopolitycznej i politycznej walki. Lewicowo-liberalna opozycja, wspierana przez opiniotwórcze media, jawnie już wrogie rządowi Zjednoczonej Prawicy, gra moralnym szantażem, czy ściślej – tym, co sama lewica zwykła nazywać moralną paniką. Budowa obrazu nieludzkiego rządu ma silny podtekst polityczny. Możemy być pewni, że wraz z przejęciem władzy przez Platformę wyciszono by tę narrację niemal z dnia na dzień. Aktywiści bez zainteresowania mediów są jak roślinka na pustyni. Liberalno-lewicowe środowiska dobrze to wiedzą. Dlatego wcale nie jest im za PiS tak źle. A dzieci? No cóż, polskie dzieci najlepiej wiedzą, co od zawsze mieli dla nich liberałowie. Szczaw i mirabelki.
Natura moralnego wzmożenia
W czasach zimnej wojny Sowiety angażowały się we wspieranie ruchu pacyfistycznego na Zachodzie. Nie mniej niż polityka liczyło się oddziaływanie na ludzi mediów i show-biznesu, na popkulturę i kontrkulturę, która z czasem stała się dobrze sprzedającym się gadżetem. Z czymś podobnym mamy do czynienia dziś, gdy spojrzymy na kryzys uchodźczy, w znacznej mierze wywołany białoruską operacją „Śluza”.