Tymczasem casus Namibii dowodzi czegoś wręcz przeciwnego. W latach 1904–1907, a więc nie tylko przed II wojną światową, ale i czasami III Rzeszy, ludy zamieszkujące Namibię padły ofiarą planowego ludobójstwa ze strony kajzerowskich Niemiec. Współczesne Niemcy podjęły rozmowy z Namibijczykami o reparacjach. To pokazuje, że jeśli jest wola, można nawet po stu latach takie tematy podejmować. Więcej, sprawa Namibii pokazuje, że Niemcy są pragmatyczni i że jeśli im się pokaże konkretne dokumenty, są gotowi rozmawiać. A przecież sprawę reparacji podnoszą i kraje bliższe nam, m.in. Włochy i Grecja, a więc widać, że jest ona wciąż otwarta. W relacjach polsko-niemieckich otwiera się historyczna furtka pozwalająca tę kwestię raz na zawsze rozwiązać, byśmy za kilkadziesiąt lat nie musieli do niej wracać. Nie warto słuchać kapitulanckich argumentów, należy robić swoje.
Namibia niech będzie dla nas inspiracją
W dyskusji na temat reparacji ze strony Niemiec na rzecz Polski wielokrotnie jest podnoszony (m.in. przez opozycję) argument upływu czasu. Twierdzi się, że od II wojny światowej upłynęło już kilkadziesiąt lat i na odszkodowania wojenne jest już za późno.