Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Marek Bober
13.05.2026 13:00

Największa gra Donalda Trumpa

Kilka dni przed odlotem do Chin Donald Trump określił zawieszenie broni między USA a Iranem jako „podtrzymywane sztucznie”. Wcześniej odrzucił kontrofertę Teheranu dotyczącą rozmów nuklearnych. Trump nazwał tę propozycję „kawałkiem śmiecia” i oświadczył, że nawet nie doczytał jej do końca. Iran zażądał bowiem reparacji wojennych, uznania irańskiej suwerenności nad cieśniną Ormuz, zniesienia amerykańskich sankcji i zwrotu zamrożonych aktywów.

Przy okazji rzecznik irańskiego MSZ Esmail Baghaei powiedział, że decyzje dotyczące dalszych kroków w kwestii programu nuklearnego zostaną podjęte, gdy „nadejdzie na to właściwy czas”. Strona irańska dąży do rozdzielenia rozmów na temat programu nuklearnego od negocjacji dotyczących ponownego otwarcia cieśniny, podczas gdy administracja Trumpa domaga się uzyskania zobowiązań nuklearnych już na wstępie. A czas biegnie.

Walka o cieśninę

Powstały już tysiące scenariuszy zakończenia konfliktu i tyle samo ocen dotychczasowego przebiegu wojny. Jednakże to nie zniszczenie sił zbrojnych, likwidacja kilku przywódców ani też osłabienie gospodarcze Iranu będą przez Waszyngton uznane za sukces. Tym sukcesem musi być – a o to zapyta w pewnym momencie opinia publiczna – pozbawienie Iranu możliwości posiadania broni atomowej. Biały Dom mówił o tym jasno i tak samo jasne musi być zakończenie wojny. W innym przypadku sens wojny będzie co najmniej dyskusyjny.  

Trump ogłosi zwycięstwo w Iranie bez względu na wszystko, zresztą już to w pewnym sensie uczynił. Słowa nie zastąpią jednak rzeczywistości, której symbolicznym wyznacznikiem są wysokie ceny benzyny, zdenerwowanie obywateli i oczekiwanie na pokój. Prezydent cały czas twierdzi, że ostatecznie USA przejmą irański wzbogacony uran, który – jak dodał – jest monitorowany z przestrzeni kosmicznej. Ostrzegł także, że jeśli Iran odrzuci propozycje pokojowe, działania wojskowe zostaną natychmiast wznowione. Były szef sztabu Rady Bezpieczeństwa Narodowego Fred Fleitz uważa, że USA powinny postawić Iranowi ultimatum, Teheran bowiem przeciąga negocjacje, próbując jednocześnie utrzymać przewagę nad strategicznie ważną cieśniną Ormuz. Zresztą wielu komentatorów podkreśla, że irańskiemu reżimowi – w obliczu ogromnych strat wojskowych – może przyświecać jeden cel: właśnie zyskiwanie na czasie, aby doczekać końca kadencji Trumpa.

Emerytowany wiceadmirał Robert Harward twierdzi, że niedawne nękanie amerykańskich okrętów wojennych przez Iran za pomocą małych łodzi to gra na zwłokę w celu uzyskania przewagi przy stole negocjacyjnym. Jego zdaniem wszelkie porozumienia nuklearne z Teheranem muszą wymagać od Iranu fizycznego oddania zapasów wysoko wzbogaconego uranu. Z kolei związany z University of Chicago wybitny politolog i ekspert ds. bezpieczeństwa narodowego Robert Pape ocenił, że założenie administracji Trumpa, iż ​​Iran nie zdoła zablokować żeglugi przez cieśninę Ormuz, „wyraźnie się teraz nie powiodło”, a jego rezultatem będzie „długa wojna”. Pape twierdzi, że konflikt wykroczył już poza ramy tymczasowych starć militarnych i koncentruje się obecnie na kwestii tego, kto sprawuje kontrolę nad jednym z najbardziej kluczowych dla światowej gospodarki punktów strategicznych. – W rzeczywistości jesteśmy teraz w fazie przejściowej, decydującej o tym, kto będzie kontrolował światową gospodarkę. A sprowadza się to do pytania: kto zdoła kontrolować cieśninę Ormuz? – zauważył. Ostrzegał jednocześnie, że Amerykanie powinni przygotować się na długotrwałą konfrontację. – Administracja nie pozwoli, by Iran sprawował kontrolę nad światową gospodarką, lecz w praktyce oznacza to dla nas, dla naszych żołnierzy i dla naszego kraju jedno: długą wojnę – prognozował Pape. Jego zdaniem, wchodząc w miesiące letnie, Biały Dom może napotkać coraz większe trudności w politycznym zarządzaniu gospodarczymi skutkami tej sytuacji.

Koniec „Epic fury”

Biały Dom, godząc się na przerwanie ognia, ogłosił wkrótce potem koniec wojny. Mówił o tym choćby sekretarz stanu Marco Rubio, według którego główna operacja wojskowa w Iranie „dobiegła końca”. Odnosząc się do operacji „Epic fury”, powiedział wprost: „Zakończyliśmy ten etap”. Problem w tym, że nie do końca wiadomo, co takie stanowisko oznacza w praktyce. Pozostaje jedynie przekonanie, że administracja Trumpa dąży do załagodzenia konfliktu i nie ma ochoty na intensyfikację wojny. Jednakże wydaje się, że ostateczne porozumienie pokojowe jest w tej chwili dalekie i poza zasięgiem. Problem polega również na tym, jak doprowadzić sprawę – przekształcić rozejm w pokój – do końca. Pierwotne prognozy Trumpa, że ​​wojna zakończy się za „cztery do pięciu tygodni”, okazały się błędne i były tylko retoryką. Konflikt rozpoczął się 28 lutego, więc trzy miesiące miną niebawem. Przez ten czas osłabły nadzieje niektórych mieszkańców Waszyngtonu – i Izraela – że Republika Islamska upadnie sama. Trump często zapewnia, że Iran nigdy nie będzie miał bomby atomowej, ale nie jest do końca wiadomo, jak to życzenie przekłada się na konkretne warunki, które można by wyrazić w porozumieniu pokojowym. 

Komentator polityczny i bliski przyjaciel prezydenta Bill O’Reilly twierdzi, że Trump nie może sobie pozwolić ani na wznowienie konfliktu z Iranem, ani na zaniechanie tego kroku – zwłaszcza że ostatnie sondaże wskazują na rosnące niezadowolenie Amerykanów ze sposobu prowadzenia wojny i zarządzania gospodarką. O’Reilly zauważył, że osiągnięcie porozumienia ograniczającego irański program nuklearny – co urzędnicy administracji Trumpa uznają za warunek absolutnie niepodlegający negocjacjom w kontekście jakiejkolwiek umowy pokojowej – jest zadaniem „niezwykle trudnym”. – To największa gra o wysoką stawkę, na jaką prezydent Trump zdecydował się w całym swoim życiu; to sytuacja zupełnie inna niż w przypadku Wenezueli – powiedział były prezenter stacji Fox News. – Im jest obojętne, czy sami zginą, czy też zginą ich ludzie. Jednakże Irańczykom nie pozostało już w zasadzie zbyt wiele zasobów – dodał. 

Cena benzyny niebezpiecznie rośnie 

Tymczasem średnia cena galonu benzyny w połowie maja w Stanach Zjednoczonych wynosi 4,5 dol., co stanowi wzrost o ponad 50 proc. w porównaniu ze stanem tuż przed wybuchem wojny. Wskaźniki poparcia dla Trumpa spadły do ​​jednych z najniższych poziomów w trakcie jego drugiej kadencji. Zaledwie 39 proc. Amerykanów pozytywnie ocenia jego działania, podczas gdy 58 proc. wyraża dezaprobatę. Trump już dawno, swoim zwyczajem, oświadczył, że nie jest zadowolony z obecnego stanu relacji między USA a Iranem. – Już wygraliśmy, ale chcę wygrać z jeszcze większą przewagą – powiedział. – Zniszczyliśmy wszystko. Jeśli wycofamy się teraz, odbudowa zajmie im 20 lat – o ile w ogóle będą w stanie się odbudować – ale to wciąż za mało. Musimy uzyskać gwarancje, że nigdy nie wejdą w posiadanie broni nuklearnej – deklarował. 

Ale większość obywateli – skoro już doszło do tej wojny – wolałaby i szybkiego jej zakończenia, i osiągnięcia celu, czyli pozbawienia Iranu możliwości posiadania broni nuklearnej. Obu tych rzeczy w bliskim horyzoncie na razie nie widać. Szansa na stabilne rozwiązanie konfliktu z Iranem zdaje się z każdą chwilą maleć, ale wizja powrotu do działań wojennych na pełną skalę niesie ze sobą realne zagrożenia zarówno dla prezydenta Trumpa, jak i dla całego świata. W tej chwili wydaje się, że wszelkie działania na rzecz pokoju wygasają, a świat z niepokojem oczekuje na dalszy rozwój wypadków.
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE