Rakowski wykrzykiwał z fanatycznym zacięciem o zasługach ZSRS i komunizmu dla nich: „Niejeden by nie ukończył żadnej szkoły. Krówki by pasał! Ja też! Ooo, tak. Za największy sukces narodu polskiego uważam ustanowienie po 1945 r. przyjaznych stosunków z wielkim narodem rosyjskim i narodami Białorusi, Ukrainy, Związku Radzieckiego. I tylko skończony kretyn polityczny może kwestionować to! Tylko!”. Przecież wypowiedź Czarzastego to jest kopiuj-wklej z Rakowskiego. UE nie jest oczywiście Związkiem Sowieckim, ale komunista pozostaje komunistą i musi meldować obcej centrali, że ją obroni przed Polakami. Oraz pomstować nad głupotą tych, co nie doceniają jej boskich niemal przymiotów. Pomysł, że bieda w Polsce była przez PZPR, w której Czarzasty był ważną postacią, i przez Związek Sowiecki, który wychwalał szef jego partii Rakowski, nie przyszedł mu do głowy. No i że z tego samego powodu Polska nie była na Zachodzie, w tym np. w poprzedniczce UE, czyli EWG.
My, skończeni kretyni
Kiedy słuchałem peanu Włodzimierza Czarzastego o UE, dzięki której pan marszałek nie sra już w polu, przypomniała mi się kłótnia komunistycznego premiera Mieczysława Rakowskiego z robotnikami w Stoczni Gdańskiej.