Kiedy minister Mariusz Błaszczak zamawiał dla Polski F-35, ówczesna opozycja wiła się z wściekłości. Ale teraz opozycja stała się władzą i potrzebuje sukcesów. A tych – nie ma. Pozostaje im więc korzystanie z osiągnięć poprzedników. Zwłaszcza w dziedzinie zbrojeń, w której rząd PiS zrobił tak wiele. Było już lansowanie się na tle Borsuków czy Abramsów, a teraz czas na chwalenie się zakupem samolotów F-35. Obecna koalicja liczy na to, że Polacy nie pamiętają, czyje decyzje spowodowały, że teraz jest co pokazywać, co witać w bazach. I nawet nie ma w sobie tyle godności, aby swoim poprzednikom po prostu podziękować. Gdyby nie minister Błaszczak, to Wojsko Polskie byłoby teraz w zupełnie innej, znacznie gorszej kondycji.
Maverick w warunkach koalicji
Sunie przez płytę lotniska w ciemnych okularach. Za nim najnowocześniejszy sprzęt, na czele z nowiutkimi samolotami F-35. Czy to Maverick z „Top Gun”? Nie, to Władysław Kosiniak-Kamysz, lansujący się na tle F-35, których zakup niegdyś sam kwestionował.