Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Grzegorz Wszołek
02.01.2026 12:31

Manipulacja jednym zdjęciem. Tusk przejechał się na Soku z Buraka

Przyzwyczailiśmy się, że dla Donalda Tuska wiarygodnymi źródłami informacji są takie persony, jak Jacek Murański czy hejterski profil Sok z Buraka. Ale to, że premier będzie w tak infantylny sposób robił ludziom wodę z mózgu przed świętami Bożego Narodzenia, jest w pewnym sensie zaskoczeniem. Nawet średnio inteligentny odbiorca treści w sieci doskonale wie, że rząd nie zrobił absolutnie nic, by spełnić obietnicę przedwyborczą – paliwa po 5,18 zł. Nie przeszkodziło to Tuskowi, by nachalnie wmawiać, szczując na opozycję, że tak się właśnie stało, gdy średnia cena benzyny wynosiła powyżej 5,60 zł, a diesla – 6 zł.

Na dwa dni przed Wigilią Donald Tusk zamieścił zdjęcie jednej ze stacji paliw, wskazując na pylon z cenami. „Paliwo po 5.18. Mogę być winny grosika?” – pytał premier, a wraz z tym wpisem ruszyła cała propagandowa machina, która miała przekonać Polaków, że w zasadzie jeden z najważniejszych ze „100 konkretów” został spełniony. O tym świadczył kolejny post Tuska. „Wczoraj pisowcy podnieśli krzyk, że 5,18 to fake, no to spadło jeszcze bardziej. Zdjęcie przysłano dzisiaj z Lubieszyny” – napisał premier. Na pylonie zamieszczona była cena 5,14 za benzynę PB 95. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że to kłamstwo i dęta manipulacja. Tusk – a wraz z nim zastęp polityków Koalicji Obywatelskiej – pokazał jedną z nielicznych stacji przy granicy z Niemcami, z której chętnie korzystają nasi zachodni sąsiedzi. Niektórzy mówią nawet, że ceny na stacji w tej zachodniopomorskiej miejscowości są celowo obniżane pod Niemców. Do kampanii Tuska włączyła się firma BP – konkurencyjna dla państwowego w dużej mierze Orlenu – potwierdzając autentyczność cen w Lubieszynie. Tyle że i średnia kwota, za jaką trzeba zapłacić za paliwa na jej stacjach, jest dużo wyższa. Pod koniec grudnia wynosi między 5,65 a 5,90, a więc nie ma mowy o spełnieniu jednej z najważniejszych obietnic, która wywindowała Tuska z powrotem do władzy. 

Pół miliona wyświetleń. Reakcja poparzonych

Rozbawiony aktywnością premiera, który bez przepitki powielił zdjęcie Soku z Buraka z pylonem BP – to konto wspomagające kampanie KO, na którym roi się od kłamstw i krzywdzących pomówień, żeby wymienić tylko żałosne insynuacje o rzekomo dokonanej przez Małgorzatę Wassermann aborcji w młodym wieku – zamieściłem na Facebooku swoją fotografię ze stacji Orlenu w Krakowie. Cena na dystrybutorze oscylowała wokół 6,09 zł za litr diesla. Post opisałem króciutko: „Tak tankowałem dziś za 5,18 zł za litr. Kraków pozdrawia rzetelne źródło premiera, czyli Sok z Buraka”. Celowo nie dopisałem, o jaki rodzaj paliwa chodzi, bo też paliwa jako takie, bez względu na rodzaj, miały stanieć w kilka dni po objęciu urzędu przez Tuska. Swoją drogą premier zdążył już zmieniać swój pogląd na tę kwestię, kiedy tylko wrócił do władzy. – Do końca marca powinniśmy mieć wstępne odpowiedzi, jakie działania są możliwe w obrębie spółki, aby ceny paliw były niższe niż w tej chwili – mówił trzy miesiące od ponownego sformowania rządu. – Rozumiem niecierpliwość, ja też na to czekam – dodał w zupełnie innym tonie, niż to było w kampanii. Przykład Soku z Buraka odbił się szerokim echem, ale niekorzystnie dla premiera Tuska. Nawet Demagog, czyli portal fact-checkingowy o wyraźnie liberalnym zabarwieniu, uznał jego ostatnie przechwałki za zwykłą manipulację. 

Z kolei mój wpis na Facebooku rozrósł się zasięgowo do monstrualnych rozmiarów – jak na mój skromny profil. W ciągu kilku dni widziało go ponad pół miliona użytkowników, zebrał blisko 2,6 tys. lajków i większość reakcji była miażdżąca dla rządowej papki. Świadczy to o tym, że ceny paliw faktycznie poruszyły ludzi, ale nie tak, jak by sobie życzył tego Tusk. Każdy wyjeżdżający na święta albo tankował, albo przynajmniej widział zza okna ceny na pylonach i praktycznie nigdzie w Polsce nie można było spotkać 5,18 zł, nie mówiąc już o 5,14 zł. To, co warto odnotować, to polityczna walka ocierająca się o chamstwo w imię wyższej racji ze strony zwolenników Koalicji Obywatelskiej. I to bynajmniej nie tylko ze strony trolli z Jarosławem Kaczyńskim czy Mateuszem Morawieckim albo o. Tadeuszem Rydzykiem na zdjęciach profilowych. Konkretni ludzie, pod imieniem i nazwiskiem, przekonywali mnie – niektórzy wysyłali jak poparzeni po jednym zdjęciu wulgarne i niedorzeczne wiadomości prywatne – że w Polsce za obecnych rządów jest taniej niż za „pislamu”. Wysyłali mi fotografie pylonów, na których widniała cena np. 5,50 albo w najlepszym razie 5,34 za PB 95. Tymczasem to dowód na nieprawdziwość propagandowej kampanii rządu, bo są to zdecydowanie wyższe ceny niż obiecane w kampanii wyborczej i z Lubieszyny. 

Rząd nie zrobił nic, by obniżyć ceny paliw

Żaden z komentatorów, ślepo ufających Tuskowi, nie potrafił oczywiście wskazać, który z czynników zależnych od władzy został zmieniony: VAT na paliwo, akcyza czy może opłata paliwowa? Bo ta ostatnia wzrośnie od nowego roku tak, że cena benzyny podskoczy średnio o 20 gr na litrze. Miłośnicy Tuska celowo podsyłali fotografie pylonów z czasów PiS, pytając, czy tańszy jest diesel po 6 zł czy powyżej 8 zł. Otóż wtedy – a były to lata 2022–2023 – wycena baryłki przekraczała 90 dol., a dziś to ok. 60 dol. Ceny paliw zależały też od kursu dolara, a ten był dużo wyższy w okresie początków inwazji na Ukrainę i okresu postpandemicznego. Nie trzeba dodawać, że i te ostatnie z wymienionych wydarzeń miały ogromny wpływ na wysokie koszty dla kierowców. 

I jeszcze jedno: rządy PiS w kontekście cen na stacjach paliw to nie tylko lata 2022–2023, ale też 2016–2021. W 2018 r. tankowaliśmy wszędzie poniżej 5 zł. W 2017 r. bywało, że benzyna była tańsza niż 4 zł i to bez świątecznych promocji. No i last, but not least – lekka obniżka cen paliw, daleka od obietnicy wyborczej Tuska, ma związek ze świąteczną i z noworoczną promocją Orlenu – 35 gr na litrze. Firmy dopasowują się do uwarunkowań rynkowych, które narzuca płocki gigant. A biorąc pod uwagę to, jak glanowano Daniela Obajtka za promocje, oskarżano o rzekomą manipulację cenami – raz miało być celowo za drogo, by za kilka miesięcy za tanio pod wybory, a także przypominając sobie wszystkie argumenty platformerskich znawców od energetyki – dziś, przy sprzyjającej koniunkturze gospodarczej, gdy światowa gospodarka przyzwyczaiła się do realiów wojny i poradziła sobie ze skutkami zerwanych łańcuchów dostaw w czasach koronawirusa, PB 95 powinno kosztować ok. 4 zł. 

Powód fałszywej kampanii o tanim paliwie 

W drugi dzień świąt mijałem kilkanaście stacji na trasie Kraków – Nowy Sącz. Pomijam autostradę, gdzie zawsze zapłacimy drożej – na żadnej na pylonie nie pokazywało tańszej benzyny niż 5,50, większość zdecydowanie powyżej 5,70 zł. Premier musiał przed świętami przykryć kompromitację z fuszerką z aresztem dla Zbigniewa Ziobry, więc wybrał treść Soku z Buraka, czyli ewidentny wyjątek od reguły. To był powód, dla którego wybrał kłamliwą opowieść o tanim tankowaniu, bo opinia publiczna miała być zajęta dojeżdżaniem byłego ministra sprawiedliwości przy rodzinnych stołach. Niestety, część fanów premiera jest tak zaślepiona i pała nienawiścią, że przekonywałaby mnie nawet siłowo, że za oknem jest teraz letnie ciepełko, a nie mróz. Wystarczyłoby, że napisał tak Donald Tusk. Skoro jednak zdjęcie z dystrybutora spotkało się z takim zainteresowaniem internautów, to coś szefowi rządu poszło nie tak. 
 

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane