Sytuacja jest tak zła, że doszło do bezprecedensowej interwencji większości unijnych szefów rządów, domagających się odcięcia Hiszpanii od strefy Schengen. Lewacki premier Hiszpanii Pedro Sánchez zareagował wściekłością i zarzutami wobec pozostałych państw Unii o „samolubność”. A niby czego Sánchez oczekiwał, że wszyscy będą przyklaskiwać jego samobójczej polityce? Jeszcze w styczniu tego roku polityk dumnie ogłaszał, jak to „Hiszpania wita wszystkich”, i legalizował pobyt pół miliona migrantów. Gdy usłyszano o tym po drugiej stronie Morza Śródziemnego, stało się jasne, że Hiszpanię czekają takie obrazki, jak te z zeszłego tygodnia w Ceucie, hiszpańskiej eksklawie po drugiej stronie Cieśniny Gibraltarskiej. A to zapewne dopiero początek. I co, Europa ma bezczynnie patrzeć, jak Pedro Sánchez otwiera bramy swojego kraju i całej UE na najazd migrantów? Jeśli Hiszpania chce się zamienić w państwo afrykańskie, to jej wola, ale nie powinna w takim razie być nadal traktowana jako kraj unijny.
Lewacka utopia
Hiszpania staje się krajem pogrążonym w szaleństwie, który swoją polityką otwarcia na migrantów zagraża całej Unii Europejskiej.