Dzieci komunistycznych prokuratorów w rodzaju Jakuba Wojewódzkiego mają kult sprawczości we krwi. Jakiż sprawczy był Jaruzelski, aż 10 tys. swoich przeciwników, niesprawczych frajerów, internował! Bardziej sprawczy to był tylko Stalin, co wybijał niesprawczych Żołnierzy Wyklętych. Sprawczość w tym stylu widzieliśmy, gdy Bodnar zakuł w kajdanki ks. Michała Olszewskiego. Uporządkujmy: sprawczość to wielka rzecz w polityce, szczególnie polskiej, ale jeśli podporządkowana jest wielkim celom, inaczej jest to sprawczość marnego popychadła obcych. Józef Piłsudski złościł się, by nie robić z niego „mazgaja i sentymentalisty”, bo chce zwyciężać, a wcześniej budować podstawy pod zwycięstwo; jego biografia opisana przez śp. Bohdana Urbankowskiego pokazuje, że był w tym konsekwentny. Tylko że to nie była sprawczość popychadła, ale mozolna sprawczość męża stanu. To fundamentalna różnica.