Wszystko za sprawą unikatowości środowiska Łukasza Gibały i jego samego. Dość powiedzieć, że kandydat Krakowa dla Mieszkańców pozbierał oprócz swoich zwolenników także głosy wyborców innych partii – Konfederacji, która z powodu wpadki nie wystawiła swojego kandydata, jakąś część wyborców PiS, a także sympatyków… Koalicji Obywatelskiej, której liczni krakowscy wyborcy, widząc w Monice Piątkowskiej skrzyżowanie Aleksandra Miszalskiego z Małgorzatą Kidawą-Błońską, tęsknią za czasami, gdy krakowska PO oznaczała Bogusława Sonika i Jana Rokitę. Na plus należy jednak zapisać wynik Michała Drewnickiego (PiS), który w kryzysowym dla partii Jarosława Kaczyńskiego momencie i pomimo odejścia z partii środowiska Rozwoju Plus potrafił osiągnąć przyzwoity wynik. To jednak zasługa samego kandydata, dosłownie „ryjącego ziemię” i prowadzącego kampanię na przekór nieprzychylnym wiatrom. Tymczasem druga tura wyborów już 11 października i to elektorat Drewnickiego zadecyduje o tym, kto finalnie zostanie prezydentem Krakowa.
Kraków jest wyjątkowy
Wynik pierwszej tury wyborów prezydenckich w Krakowie trudno przekładać na to, co obecnie dzieje się w tzw. dużej polityce, nie warto więc słuchać nikogo, kto na takie porównania się sili.