Czytając wypowiedzi Wojciecha Kowalczyka można dojść do smutnego wrażenia, że poziom "ekspertów" piłkarskich odpowiada poziomowi futbolu w naszym kraju. Być może nawet - co trudne do uwierzenia - przebija go, w negatywnym znaczeniu.
Były reprezentant Polski z lubością cytowany przez niektóre media wypowiada publicznie opinie, które bardziej pasują pod budkę z piwem niż do jakiegokolwiek szanującego się portalu internetowego. Po przegranej ze Słowacją "Kowal" - znany z tego, że nie wylewa za kołnierz - wulgarnie skomentował występ Roberta Lewandowskiego.
Po sensacyjnym remisie Biało-czerwonych w Hiszpanii i efektownej bramce "Lewego", która dała nam cenny punkt na Euro 2020 można by pomyśleć, że z ust "eksperta" padnie słowo przepraszam... Zamiast tego Kowalczyk wziął na celownik innego kadrowicza i ostro krytykuje grę Piotra Zielińskiego.
Nie wiem tylko czy opinie Kowalczyka gorzej świadczą o nim samym, czy o dziennikarzach, którzy zrobili z byłego piłkarza znawcę tematu, którego warto cytować.