W tej sytuacji żądanie zapłaty z góry wydaje się po prostu sprzeczne z powszechnym poczuciem sprawiedliwości. Tym bardziej że wcześniej KRRiT rozkładała opłaty na raty innym telewizjom z dużo bardziej błahych powodów. Republika rocznie płaci w sumie kilkanaście milionów za nadawanie naziemne. Koszty ponoszą też nasi widzowie, którzy muszą dostosowywać antenę do tej nietypowej koncesji. Krajowa Rada ze względu na problemy wewnętrzne nie była w stanie podjąć stosownej decyzji. W tej sytuacji zapłaciliśmy wszystko. Ale okazuje się, że to nie koniec zabawy. Ktoś w KRRiT zaczął podawać dziennikarzom „Wyborczej” stan naszego subkonta w KRRiTv na konkretną godzinę wpłaty. Takiego gangsterstwa dawno nie widziałem. To wszystko powoduje, że musimy budować kolejne zdolności nadawcze również za granicą. Nie pozwolimy wyłączyć sygnału.
Kolejny atak na Republikę
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie była w stanie podjąć decyzji o rozłożeniu na raty opłat za koncesję dla Telewizji Republika. Dzieje się tak, mimo że Sąd Administracyjny w Warszawie podważył decyzję KRRiT o przyznaniu nam i telewizji wPolsce24 prawa do nadawania jako telewizji naziemnej. Decyzja jest nieprawomocna, ale w każdej chwili sąd drugiej instancji może ją zatwierdzić.