Michnik poświęcił życie, żeby wszyscy mogli mówić i myśleć to, co Michnik mówi i myśli, a ponieważ katalog jego myśli i mów błogosławionym jest, to któżby się pod tym systemem wartości nie podpisał?
Według jedynie słusznej linii Adama Michnika znikały z Polski peerelowskie fabryki i przyzwyczajenia.
Niewydajny polski przemysł przejęły wydajne kapitalistyczne korporacje. Zapyziałe polskie PGR-y do ładu i składu doprowadzili nagle olśnieni byli kierownicy PGR-ów i byli sekretarze PZPR. Polak w końcu mógł pracować w zachodnich firmach i bez zbędnej postawy roszczeniowej zarabiać 130 proc. „kuroniówki”. Pracę tak ceniono i poszukiwano, że na jednego niezadowolonego Polaka przychodziło dziesięciu, z czego zadowolony był sales manager po zaocznym marketingu i zarządzaniu. I nagle te wszystkie zdobycze kapitalizmu popsuł zacofany kot, który w dniu 13 grudnia obudził się o 12:00 i do dziś „temu krajowi” spać nie daje. Biedny ja, bo głupi, gdybym tylko wiedział, że tak się to wszystko potoczy, to zakochany po uszy w Michniku, wyszedłbym za mąż za Adama. Kochać – łatwo powiedzieć, ale wziąć odpowiedzialność za miłość, zanim się coś konkretnego urodzi, to wyższa ideowa konieczność. Adamie Michniku, czy wyjdziesz za mnie? Jeśli się zgodzisz, to mam tylko jedną małżeńską prośbę. Wyjdź tak daleko za mnie, żebyś z powrotem nie trafił.