Recenzowana przez Jana Grabowskiego książka Grzegorza Rossolińskiego-Liebe jest po prostu kłamliwa, a sam autor chodzi na spotkania, gdzie mu potakują, a nie tam, gdzie ktoś chce zapytać autora o trudne kwestie. Historyk twierdzi, że polscy burmistrzowie w czasie niemieckiej okupacji mieli szeroką autonomię, która pozwalała im decydować o Holokauście.
Jako przykład ich rzekomo rozległych kompetencji wskazuje... pozwolenie na sprzedaż lemoniady czy usunięcie płotu z ostrymi kolcami. Rossoliński-Liebe z okupowanej ludności robi administrację okupacyjną, a gabinet gubernatora Hansa Franka nazywa „rządem krakowskim”. Tylko Niemców w tej opowieści brakuje, ale cóż by mieli robić podczas okupacji „nazistowskiej”, jak nie walczyć z Hitlerem?