Ci ostatni wydają się zaskoczeni eskalacją wydarzeń, do jakiej doprowadziła władza. Tusk już się nie cofnie, mimo niesprzyjających okoliczności i fatalnego wrażenia – ma zielone światło z Brukseli do nielegalnych działań. Gdyby PiS posunęło się tak daleko, mrożono by miliardy euro w nieskończoność, a unijna wierchuszka przykułaby się do kaloryferów w trybunale. Pytanie, czy i kiedy dojdzie do pacyfikacji tłumów protestujących przed Trybunałem Konstytucyjnym. I co jeszcze czeka Karola Nawrockiego, którego ktoś podający się za sędziego TK mógł swobodnie szarpać. W nocy z piątku na sobotę nie popisała się ochrona prezydenta. Ten skandal nie ma prawa się powtórzyć.
Kieszonkowy dyktator kontratakuje
W piątek stało się to, przed czym ostrzegaliśmy od wielu tygodni na łamach „Codziennej” – Donald Tusk, niczym kieszonkowy dyktator, siłowo przejął Trybunał Konstytucyjny, instalując tam swoich sędziów przy pomocy ogromnych sił policyjnych. Rząd nie liczy się z prawem, poglądami nie tylko większości obywateli, ale nawet grona zaprzyjaźnionych ekspertów.