Śladem kibiców Śląska poszły inne ekipy i dzisiaj działalność patriotyczną polskich kibiców kojarzy się niemal od razu z upamiętnianiem „Inki”, „Łupaszki”, rotmistrza Witolda Pileckiego, Łukasza Cieplińskiego czy też Romualda Rajsa „Burego”.
Byliśmy więc w ostatnich dekadach świadkami powrotu Żołnierzy Wyklętych do przynależnego im panteonu narodowych bohaterów. Zawsze jednak, kiedy do władzy dochodzą ludzie, dla których Polska to nienormalność, mamy do czynienia z próbami powtórnego wykluczenia z pamięci narodu bohaterskiej postawy żołnierzy drugiej konspiracji. Dokonuje się ono poprzez negowanie, zakłamywanie czy wyciszanie tego wszystkiego, co się wiąże z trudnymi powojennymi kartami naszej historii. Przez podważanie badań naukowych, ustaleń historyków i niwelowanie wysiłku oddolnych inicjatyw społecznych, które potrafiły wokół idei Żołnierzy Wyklętych gromadzić tłumy, także młodych ludzi.
I tu właśnie dochodzimy, jak się wydaje, do sedna przyczyn takiej polityki. Chodzi o to, aby nie stawali się oni bohaterami młodego pokolenia. Bo wiele z postaci niezłomnych bohaterów niesie ze sobą piękną historię ludzi wiernych wartościom, które stanowiły polską ideę bycia wolnymi. Dewiza „Bóg, Honor, Ojczyzna” nie była dla Wyklętych pustym frazesem, ale ideą, której przyświecał jasny program, że Polska musi być wielka, nowoczesna i nie może być bezbożna. Walka z tym etosem wpisuje się dzisiaj w systemowe działania mające na celu ograniczenie roli historii i religii w budowaniu postaw patriotycznych.
Przed nami czas wielu społecznych inicjatyw upamiętniających żołnierzy niepodległościowego podziemia. Pomimo wielu przeciwności odbędą się one w wielu miejscach naszej ojczyzny i poza jej granicami. Wszędzie tam, gdzie mocno biją patriotyczne serca. Armio Wyklęta, dziś Polska o Was pamięta!