„Sprowadzenie przez Forum w Karpaczu tak złożonego i istotnego dla bezpieczeństwa kontekstu do biznesowego partnerstwa promowanego hasłem »Chiny w zasięgu ręki« jest dla mnie niedopuszczalne” – napisał. Basaj miał rację. Program forum nie pozostawia złudzeń: ambasador ChRL z własnym wystąpieniem na scenie głównej, a dzień później „spotkanie z liderami chińskiego biznesu”, na którym nie ma ani jednej prywatnej firmy – tylko ambasador, dyrektorzy CITIC i ICBC oraz prezes izby gospodarczej założonej przez ludzi z Huawei i Nuctechu. Dzieje się to w roku, w którym Pekin nałożył odwetowe sankcje na polskie podmioty: Vigo Photonics i Politechnikę Wrocławską, a śledztwo The Insider, „Der Spiegel” i „Le Monde” pokazało, jak Chiny zaopatrują rosyjską armię. Rozmawiać z Pekinem można. Oddawać mu największą konferencję gospodarczą w Polsce jako platformę wpływu – nie. Organizatorzy forum i pozostali prelegenci są winni Polakom odpowiedź na pytanie: kto to zaakceptował?