Zawyli dyżurni oburzeni, jak posłowie Zembaczyński i Joński, kierując się narracją, wedle której „kibol ułaskawił kibola” – jakby „Staruch” był skazany za ciężkie przewinienia. Retoryczne wydaje się pytanie, czy którykolwiek z posłów zadał sobie minimalny trud sprawdzenia, za co „Staruch” dostał dwuletni zakaz stadionowy. Otóż Piotr Staruchowicz został skazany za wejście na płot na wyjazdowym meczu Legii z Motorem Lublin, ale zrobił to nie z chuligańskiego wybryku, ale dlatego, żeby prowadzić z tego miejsca doping. A trzeba pamiętać, że wtedy na stadionie Motoru nie było „gniazda” dla kibiców gości, czyli specjalnego podwyższenia. Poza tym „Staruch” miał wszelkie zgody od organizatora meczu na przebywanie na trybunach i płycie boiska. Trudno więc uznać wyrok na kibicu Legii Warszawa za sprawiedliwy. Prezydent Karol Nawrocki miał pełne podstawy, żeby go ułaskawić. Posłowie KO – nie po raz pierwszy – po wytężonym tropieniu rzekomych kompromitacji sami się ośmieszyli.
Jazgot o Starucha
Można było przewidzieć, że ułaskawienie przez prezydenta Karola Nawrockiego wieloletniego gniazdowego Żylety spowoduje medialny jazgot lewicowo-liberalnej strony sceny politycznej.