Podziwiam ludzi, którzy nie zabierają głosu w tematach na które nie mają pojęcia. Sądząc po ilości komentarzy na różnorakie tematy w internecie i wysypu ekspertów od wszystkiego jest to niestety wymarły gatunek.
Na szacunek zasługują z pewnością także ludzie, którzy ze znawstwem potrafią mówić o negatywnym wpływie szczepionek czy malarstwie renesansowym, by po chwili – bez zająknienia – skomentować jak powinno wyglądać wyjściowe ustawienie polskiej drużyny piłkarskiej na Euro.
Z przykrością stwierdzam, że nikogo takiego nie znam... To znaczy kojarzę osoby, które wszystko wiedzą i na każdy temat zabierają głos, ale często słuchając ich wypowiedzi można odnieść wrażenie, że jednak mądrością narodu jest przysłowie twierdzące, że „milczenie jest złotem.”
Irytujący bywają natomiast ludzie, którzy mieli swoje pięć minut, ale nie do końca je wykorzystali. Żeby nie powiedzieć mocniej... Teraz zasiadają wygodnie w loży szyderców i nabożnym tonem głoszą światu prawdy objawione.
Śledząc polskie media można odnieść wrażenie, że największym ekspertem jest ten, kto najgłośniej krzyczy, kto najokrutniej zmiesza kogoś z błotem. Od eksperta oczekuje się dziś najwyraźniej tylko bezrefleksyjnej krytyki. Wskazanie jakiegokolwiek rozwiązania problemu nikogo już chyba nie interesuje.