Ten obrazek przypomniał mi się, kiedy Barbara Nowacka na scenie Campus Polska Przyszłości w Olsztynie nie wiedziała, jakiej formy użyć, i zamiast gospodynią nazwała się gospodarką, ośmieszając nie tylko siebie, lecz także ideę feminatywów. Nowacka wpadła we własne sidła poprawności politycznej, desperacko szukając formy wyrazu „gospodyni”. Postępy lewicowej ideologii prowadzą do coraz większych absurdów. Dziś żyjemy w rzeczywistości, w której z ekranów mówią do nas ministry, gościnie, naukowczynie i inne językowe dziwolągi. Nowacka zapomniała, że nie reprezentuje tylko KO, ale odpowiada za edukację dzieci i młodzieży.