Musisz domagać się sprawiedliwości i rządów prawa. No i już jesteś prawdziwym oszołomem. Ale nie bądźmy fatalistami, jest alternatywa. Jak nie zostać oszołomem? To w sumie proste. Recepta jest zawsze skuteczna. Nie zostaniesz, jeśli będziesz myślał przyjaźnie i życzliwie o naszej służbie zdrowia, o zarządzającymi nią i o tym „młodym ambitnym lekarzu, który dorobił się ciężką harówką”. Postaraj się, człowieku. Wtedy musisz też piętnować „faszystów” w rodzaju Roberta Bąkiewicza. Ukazuj hipokryzję opozycji. Musisz omijać dużym łukiem ich spędy. Musisz wciąż nieprzerwanie sarkać na księży i domagać się rozliczeń ich brudnej – zazwyczaj, nie patrzmy na szczegóły – przeszłości.
Musisz być miły w kontaktach z ludźmi KO. Staraj się być kolorowy. Barwy tęczy są takie twarzowe. Uśmiechaj się. Takich jak ty, ludzi normalnych, bardzo potrzebuje nasza ojczyzna, uśmiechnięta Polska. I bratnie narody.