Już teraz można śmiało założyć, że „Epicka furia” i towarzyszący jej „Ryczący lew” znajdą się w podręcznikach jako przykład ultranowoczesnej operacji zbrojnej, niemającej precedensu w najnowszej historii. Już ubiegłoroczne uderzenie w Iran i styczniowa interwencja w Wenezueli skutkująca pojmaniem Nicolása Maduro, pokazały, jak diametralnie amerykański przywódca Donald Trump zmienił przebieg operacji militarnych. Obecne wydarzenia w Iranie to zupełnie inny, jeszcze wyższy poziom. Izrael i USA od dawna śledziły każdy ruch ajatollaha Chamenei, trasy przejazdu, kontakty, zachowanie ochroniarzy. To pozwoliło uderzyć szybko oraz precyzyjnie i wyeliminować dyktatora. Dwa tysiące dosięgniętych celów w Iranie, 17 okrętów, rozszarpana obrona powietrzna, zniszczenia kolejnych obiektów nuklearnych. Irański reżim jeszcze nie upadł, ale po całej serii ciosów słania się na nogach niczym zamroczony bokser. To największa od dziesięcioleci szansa na ostateczny nokaut.
Iran niczym zamroczony bokser
Każdego dnia świat dowiaduje się o nowych szczegółach chirurgicznie przeprowadzonej amerykańsko-izraelskiej operacji przeciwko Iranowi. Powiedzieć, że wszystko zostało zaplanowane co do minuty i z dokładnością do jednego metra, to jakby nic nie powiedzieć.