I tak dalej, i w ten deseń. Wszyscy oni za punkt honoru poczytują sobie obrzydzić nam początek sierpnia, czas zadumy i czci dla wielkości, tragizmu i dumy powstańczego zrywu. Ale to nie do nich należy ostatnie słowo. I to nie ich opowieść, na szczęście, jest dziś najważniejsza w oficjalnym, państwowym przekazie.
Suwerenność potrzebna jest także po to, by zrzucić cień wstydu z polityki historycznej.