Wprost się jednak tego nie mówi, bo opozycyjni eksperci za pomocą Google sprawdzili, że jest odwrotnie – naukowcy zbadali, że porowaty papier to powierzchnia, z której wirus znika szybko, w przeciwieństwie np. do plastiku. Politycy opozycji po ogłoszeniu tego pomysłu powtarzali w ostatnich dniach nieaktualną narrację, że „w maju się nie da”, bo się zarazimy w komisjach, zapominając, że obwodowych komisji… nie będzie. Pozostaje więc hipoteza Tomasza Sakiewicza, że marszałek Grodzki ma, nie wiedzieć skąd, uraz do kopert… Naczelny „Gazety Polskiej” zwrócił także uwagę, że za pomocą drobnej zmiany Kodeksu wyborczego da się przesunąć wybory o dwa tygodnie. A wtedy bez problemu można dostarczyć Polakom karty do głosowania i nauczyć ich, jak je wysłać. Mniej narażającej ludzi metody głosowania wymyślić się nie da. Z punktu widzenia PO metoda ta ma inną wadę – nie umożliwia wymiany Kidawy-Błońskiej na mniej przypałowego kandydata. I to dlatego papier stał się głównym transporterem wirusa.
Grodzki, wybory i uraz do kopert
Koronawirus to pierwszy w historii ludzkości wirus, który roznosi się głównie za pomocą papieru – do takiego wniosku można dojść, słuchając opozycji, odkąd PiS zaproponował wybory korespondencyjne.