Otóż umieściła ona przed meczem finałowym mundialu wpis ze wsparciem dla drużyny Hiszpanii, okraszony zdjęciem samej Bodnar, siedzącej na rufie jachtu pomiędzy dwoma… martwymi tuńczykami. Pomijając już ogólną absurdalność tej sceny, komentujący natychmiast zwrócili uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze: czy jacht to jeden z tych zakupionych ze środków KPO? Posłance Bodnar najwyraźniej nie przemknęło przez myśl, że zdjęcia polityków na drogich łodziach to nie jest coś, co chcą oglądać Polacy. A po drugie: taka rzekomo postępowa polityk z postępowej Unii Centrum chwali się martwymi rybami? Co na to „zieloni” koleżanki i koledzy? Cóż, Izabela Bodnar się tym raczej nie przejmuje, bo ogólnie nie wygląda na osobę czymkolwiek się przejmującą. Tak trzeba żyć!
Gdzie są ekolodzy?
Różne widzieliśmy wakacyjne występy polskich polityków (np. słynna podróż na Maderę Ryszarda Petru w środku zimy), ale nawet najbardziej doświadczeni obserwatorzy polityki zostali zaskoczeni tym, co zrobiła Izabela Bodnar, czyli poseł nowo powstałej Unii Centrum.