Bo rozmywa kwestie ekskomuniki za aborcję i zgorszenia wiernych. Ekskomunika, która ciążyła na zmarłym, nie była „ewentualna” – jak czytamy w komunikacie – lecz realna. Za uczestnictwo w aborcji na kobietę, bliskich, którzy ją do tego nakłonili, lekarza i położne nakładana jest ekskomunika z mocy samego prawa. Oczywiście sakramenty na łożu śmierci znoszą karę ekskomuniki, ale pozostaje jeszcze kwestia publicznego zgorszenia. Zmarły, mimo niewątpliwych zasług, nie tylko wykonywał aborcję, ale też publicznie głosił pogląd na jej rzecz. Ta postawa jest sprzeczna z nauczaniem Kościoła. Pogrzeb w kościele w takiej sytuacji sieje zgorszenie i zamieszanie. Jeśli można przez lata działać przeciwko nauczaniu Kościoła, a potem – bez odwołania swoich poglądów – mieć katolicki po-grzeb, to powstaje pytanie, czy rzeczywiście kwestia obrony życia poczętego jest istotna dla katolicyzmu.
Ekskomunika, zgorszenie i pogrzeb
Czy prof. Romuald Dębski powinien mieć katolicki pogrzeb czy nie? Nie mam w tej sprawie zdania i nie zamierzam go formułować. Chciałbym jednak zadać kilka pytań o uzasadnienie decyzji o katolickim pochówku dla znanego obrońcy aborcji. A uzasadnienie to, choć pochodzi od Archidiecezji Warszawskiej, jest dziwne. Dlaczego?