Premier nie darzy szacunkiem celebryty, szczególnie po tym, co „wywinął” w czerwcu 2025 r., gdy doprowadził do zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta wbrew naciskom, poza tym rozmawia z największą partią opozycyjną, a takiej zniewagi nie wolno mu darować. Pytanie, czy nawet i sześciu posłów, którzy wraz z Hołownią wyszliby z koalicji, to nie byłby zbyt duży cios – skoro część ustaw przepychana jest w granicach 236 głosów. Z pewnością wielu parlamentarzystów Polski 2050 liczy na miękkie lądowanie w KO, jednak to partia Tuska ma nad nimi psychologiczną przewagę i to ona rozdaje karty, jeśli mowa o miejscu na listach wyborczych. Z drugiej strony rozłam to zawsze jedna wielka niewiadoma. Emocje czasem biorą górę – wystarczy jedno niepotrzebne słowo, brak porozumienia i wszystko się sypie. Kto jednak zajmie miejsce Polski 2050? Czy jej sympatycy faktycznie rzucą się w objęcia KO? Wątpliwe.
Dogorywanie Polski 2050
Na naszych oczach rozpada się Polska 2050. Dzieje się coś, co – gdyby nie dobry wynik w wyborach parlamentarnych – miałoby miejsce znacznie wcześniej. Szymon Hołownia deklarował, że ma za sobą grupę kilkunastu posłów, nawet 13 czy 14 – jeśli faktycznie tak jest, w co szczerze wątpię, oznaczałoby to potężne kłopoty dla KO i Donalda Tuska.