Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Michał Kuź
25.05.2026 13:00

Dodatkowe siły USA w Polsce. Nie wolno zmarnować kredytu zaufania

Polska jest i w najbliższej przyszłości pozostanie kluczowym partnerem USA w regionie. Nie należy jednak mieć złudzeń: Stany Zjednoczone będą oczekiwały od swoich europejskich sojuszników rosnącej samodzielności. Dobre relacje z obecną administracją należy postrzegać jako fundusz inwestycyjny – kapitał, który trzeba aktywnie pomnażać, a nie przechowywać w skarbcu dobrego samopoczucia.

 Zanim doszło do słynnego oświadczenia Donalda Trumpa na platformie Truth Social z 21 maja, minął tydzień głębokiego niepokoju. Sekretarz obrony Pete Hegseth podpisał memorandum wstrzymujące rotację 4 tys. żołnierzy z 1 Dywizji Kawalerii, którzy mieli zastąpić kończący służbę kontyngent. Decyzja zapadła bez ostrzeżenia i bez konsultacji z Warszawą. Według serwisu Politico depesze ambasady USA stwierdzały, że „dominującą reakcją emocjonalną było poczucie zdrady, szczególnie w świetle wielokrotnych publicznych deklaracji prezydenta Trumpa, wedle których Polska jest najbardziej niezawodnym i zaangażowanym sojusznikiem Ameryki w Europie”. Pentagon odpowiadał wymijająco. 

W ubiegłą środę po rozmowie szefa BBN ministra Bartosza Grodeckiego z wpływowym podsekretarzem stanu ds. polityki obronnej Elbridgem Colbym stało się jasne, że potrzebne są szybkie i jednoznaczne rozwiązania. W czwartek wieczorem czasu polskiego prezydent Trump zamieścił wpis: „W związku z pomyślnym wyborem obecnego prezydenta Polski, Karola Nawrockiego, którego byłem zaszczycony popierać, oraz z uwagi na łączące nas relacje z przyjemnością ogłaszam, że Stany Zjednoczone wyślą dodatkowe 5 tys. żołnierzy do Polski”. 

Taka deklaracja jest jednocześ­nie korektą poprzedniej decyzji Pentagonu i politycznym sygnałem do wszystkich sojuszników NATO – solidarność z administracją USA jest nagradzana, a prezydent Trump, jak to ujął ambasador Tom ­Rose, to „człowiek słowny” („man of his word”). Deklaracja Donalda Tumpa pokazuje też, kto powinien w Polsce otrzymać polityczną nagrodę za taki obrót spraw i jest to bez wątpienia prezydent Karol Nawrocki – na pewno w znacznie większym stopniu niż wiceminister Cezary Tomczyk, który udał się w tym czasie do Waszyngtonu. 

Warianty relokacji amerykańskich wojsk 

Na razie jednak dalszych szczegółów logistycznych brak. Nieprzychylne prezydentowi Trumpowi CNN pisało wprost, że nie jest jasne, skąd ma pochodzić wspomnianych przez prezydenta Stanów Zjednoczonych 5 tys. żołnierzy ani jak zmieni to ogólną liczbę wojsk USA w Europie. 

Zasadniczo możliwe są trzy scenariusze. Pierwszy i najbardziej zachowawczy to zwykłe wznowienie zablokowanej rotacji – na taki trop wskazują słowa Radosława Sikorskiego, który podziękował Donaldowi Trumpowi za „utrzymanie obecności wojsk na mniej więcej poprzednim poziomie”. 

Drugi scenariusz to zamiana rotacyjnej obecności na stałą poprzez przesunięcie np. 2 Pułku Kawalerii z Vilseck w Bawarii, liczącego około 4,5 tys. żołnierzy. Przed takim wariantem ostrzegają niemieckie media. Trzeci i najbardziej ambitny oznaczałby wznowienie rotacji i przeniesienie stałego kontyngentu z Niemiec równocześnie. Chodziłoby więc o zwiększenie liczebności wojsk USA w Polsce z blisko 10 tys. do ok. 15 żołnierzy – i byłoby to geopolitycznym trzęsieniem ziemi. 

Ten ostatni wariant budzi największy entuzjazm analityków o nastawieniu transatlantyckim. Andrew Michta przekonuje, że Polska wchodzi w rolę analogiczną do roli Niemiec Zachodnich podczas zimnej wojny – staje się głównym filarem lądowej obrony sojuszu i centrum logistycznym NATO. Będzie to jednak wymagało niemałego wysiłku infrastrukturalnego. Portal Stars and Stripes dokumentował, że żołnierze w Powidzu wciąż mieszkają w kontenerach – brakuje koszar, mieszkań rodzinnych, stołówek i szkół. Warto jednak pamiętać, że mamy też niezaprzeczalne sukcesy. W 2024 r. Poznań jako pierwsze miasto spoza USA otrzymał nagrodę U.S. Army za partnerstwo wojskowo-cywilne – dowód, że współpraca na polskim gruncie działa.

To budzi zaś pewną konsternację tam, gdzie ta współpraca może teraz nieco szwankować. „Der Spiegel” mówi o chaosie, a potem „nieistotnym geście” w kierunku Polski. W podobnym tonie wypowiada się też zresztą reszta niemieckiej prasy. Piątkowe wydanie dziennika „ARD” odnotowało zaś, że Trump powołał się na dobre relacje z „narodowo-konserwatywnym” prezydentem Polski – co zdaniem redakcji „wprowadza zamieszanie”. Same niemieckie władze wybrały natomiast strategiczne milczenie: gratulując Polsce, pośrednio przyznałyby, że ich relacje z USA są teraz gorsze; krytykując decyzję, narażałyby się na kolejne ruchy odwetowe ze strony Waszyngtonu. 

Wymazać rolę Nawrockiego

Echa tych nastrojów pojawiły się wśród zwolenników polskiego rządu. Środowisko Marcina Kierwińskiego i Romana Giertycha próbowało wymazać rolę Nawrockiego i zastąpić ją nazwiskami ministrów koalicji – zabieg zbyt czytelny, bo wystarczyło zacytować Trumpa. Donald Tusk wybrał więc początkowo, analogicznie do Friedricha Merza, strategiczne milczenie, ale ostatecznie w piątek zdawkowo podziękował Donaldowi Trumpowi i Karolowi Nawrockiemu. 

Wszystko to zbiega się z falą prowokacji, których ofiarą padli były szef BBN Sławomir Cenckiewicz oraz prezydent elekt Karol Nawrocki – do którego mieszkania w Gdańsku weszła straż pożarna na podstawie fałszywego wezwania. Podobne metody stosowano wcześniej wobec dziennikarzy TV Republika, w tym redaktora naczelnego Tomasza Sakiewicza – stacji współorganizującej m.in. konferencję CPAC w Rzeszowie. Alarmowanie służb, ujawnianie prywatnych adresów, terroryzowanie – to metody kojarzone przez ekspertów z rosyjskim repertuarem działań hybrydowych.

Podsumujmy: dyplomatyczna ofensywa prezydenta szybko doprowadziła do nerwowości zarówno krajowych adwersarzy, jak i konkurentów na arenie międzynarodowej. Musiał więc chyba coś zrobić bardzo dobrze. Nie zapominajmy jednak, że zgodnie z nową National Defense Strategy Amerykanie strukturalnie zmniejszają obecność w Europie – i jest to proces przekraczający jedną kadencję. Towarzyszy mu fundamentalne pytanie: kto w Europie będzie tym, czym na Bliskim Wschodzie jest Izrael – sprawnym, silnie uzbrojonym sojusznikiem zdolnym do działania nawet bez wsparcia Waszyngtonu? 

Oto nowa gra, która toczy się teraz. Nie wolno nam zasypywać gruszek w popiele. Winniśmy jak najszybciej zainwestować kredyt zaufania w regionalne przywództwo. Pytanie, czy obecny rząd jest do tego zdolny i czy będzie współpracował z prezydentem. Brak postępów w budowie CPK, niezdolność do wyjaśnienia telefonicznych ataków na Karola Nawrockiego i opozycję, narracyjna panika maskowana triumfalizmem – wszystko to nie są oznaki sprawczości. Polsce potrzebna jest bardzo sprawcza i sprawna Rada Ministrów. Nie wolno nam marnować dziejowych okazji.
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE