Był nim robot „Edward Warchocki”, zbudowany na chińskiej platformie Unitree G1. To chodzący zestaw sensorów. Laserowy skaner buduje trójwymiarowy model otoczenia, a kamery i mikrofony rejestrują obraz i dźwięk: rozmieszczenie budynków, przebieg ogrodzeń, drogi dojazdowe, rytm służby. Dla obcego wywiadu to gotowy produkt, dostarczony bez wysyłania agenta. A mówimy o bazie 8 Flotylli Obrony Wybrzeża, która odpowiada za walkę minową na Bałtyku, czyli tam, gdzie raz po raz uszkadzane są podmorskie kable i rurociągi. Chińskie prawo zobowiązuje tamtejsze firmy do przekazywania danych służbom na żądanie. Właśnie dlatego w lutym gen. Wiesław Kukuła zakazał wjazdu chińskich samochodów do chronionych obiektów wojskowych, wskazując wprost na laserowe skanery. Rozkaz mówi jednak o pojazdach. Według „The Telegraph” chińskie komponenty ukryte w kamerach bezzałogowych jednostek Royal Navy, kupionych od brytyjskiego producenta i używanych przez siły specjalne, wysyłały sygnały na adres IP w Chinach. Londyn alarmował i odcinał sprzęt od sieci. My w tych samych dniach robiliśmy chińskiej maszynie sesję zdjęciową w porcie wojennym.
Chiński robot nie przeszkadza
Marynarka Wojenna pochwaliła się w sieci „bardzo ciekawym gościem” na terenie Portu Wojennego w Świnoujściu.