Owszem, wszystko wskazuje na to, że ostatecznie Iustitia dopnie swego, wszak sędzia Agnieszka Prokopowicz, decydująca o losach aresztu dla posła PiS, wywodzi się z tej organizacji. Ale ewentualna klęska i odrzucenie wniosku prokuratury – a są ku temu przesłanki, by wymienić dawno zakończone śledztwo i brak nowych dowodów w sprawie – byłyby jak gwóźdź do trumny dla Żurka. To o tyle ciekawe, że przecież zamknięcie kogoś tymczasowo nie jest karą pozbawienia wolności i dowodem winy, ale tak zachowują się resort sprawiedliwości i obecna koalicja rządowa – dla nich ten środek zapobiegawczy jest jak „być albo nie być” dla politycznych rozliczeń. Musi mieć to z tyłu głowy również sędzia, która podejmie decyzję – mimo oczywistego konfliktu interesów, bo obrona Ziobry słusznie wskazuje, że jako członek Iustitii Prokopowicz powinna się wyłączyć. Fiasko rozliczeń wisi nad Donaldem Tuskiem.
Być albo nie być dla rozliczeń
Nie udało się jeszcze skutecznie zawnioskować o areszt dla Zbigniewa Ziobry. W minionym tygodniu minister sprawiedliwości Waldemar Żurek znowu musiał przełknąć gorycz porażki. Sąd Okręgowy w Warszawie przeniósł już drugi raz termin posiedzenia – na początek lutego.