Równocześnie szefowie gigantów z branży mówią jednym głosem o potrzebie porozumienia na rzecz bezpieczeństwa oraz o celowym spowolnieniu rozwoju najnowszych modeli. Nie wiadomo do końca, co tak naprawdę się stało. Przecieki docierające do mediów świadczą jednak o tym, że najnowsze modele sztucznej inteligencji już zaczęły porozumiewać się ze sobą na specjalnych czatach za plecami swoich twórców. Czy spiskowały przeciw ludzkości? O takiej możliwości pisał już dawno Stanisław Lem (polecam zbiór esejów „Bomba megabitowa”). Z tym, że teraz mamy do czynienia raczej z bombą zettabajtową. A przecież AI, podobnie jak niegdyś technologia nuklearna, ma oczywiste zastosowania militarne, by wymienić kierowanie sprzętem i analizę danych. Przetrwanie ludzkości może zależeć od tego, czy mocarstwa i tym razem wypracują modus vivendi, który powstrzyma apokalipsę. Czasy temu nie sprzyjają.