Po tym, jak Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz odeszła ze stanowiska minister funduszy i polityki regionalnej (niektórzy mówią, że ją „odesłano”), trwają spekulacje i poszukiwania kandydata na to stanowisko. W tej doskonale poinformowanej w sprawach koalicyjnych, bo rządowej przecież, telewizji podano, że jedną z poważniejszych kandydatek jest… Elżbieta Bieńkowska – chwilowo pracująca dla Ukraińców. Owszem, nie ma dowodów, by łączyć ją ze Sławomirem Nowakiem. To idealna kandydatura, bo jest sprawdzona i zaufana, a także pamiętana przez opinię publiczną, na przykład z nagranej rozmowy w 2014 r. z ówczesnym szefem CBA Pawłem Wojtunikiem, kiedy to powiedziała, że za 6 tys. zł „pracuje tylko idiota albo złodziej”. Albo z wywiadu w styczniu 2014 r., kiedy jako minister infrastruktury tłumaczyła gigantyczne opóźnienia pociągów zimą słynnym powiedzeniem: „Sorry, taki mamy klimat”. Do tego rządu pasuje idealnie.
Bieńkowska będzie idealna
Telewizja Donalda Tuska, czyli ta, która została nielegalnie przejęta i nie potrafi się od trzech lat zlikwidować mimo miliardów złotych z budżetu państwa, czyli ta, która powinna być telewizją obywateli, a jest partyjna – więc kto jak kto, ale ta telewizja w pewnych sprawach musi być i jest doskonale poinformowana.