To, co obserwujemy od ubiegłego tygodnia w poczynaniach kilku ministrów, to brak szacunku nie tyle wobec dziennikarzy Republiki i ich rodzin, którzy zmagali się z nieprzyjemnościami w związku z lawiną fałszywych alarmów, ile obywateli i państwa polskiego. Skucie asystentki prezesa Tomasza Sakiewicza, brak jakiejkolwiek komunikacji, podłe sugestie serwowane przez prominentnych polityków KO i działania po omacku – to krótka charakterystyka poczynań panów w garniturach. Mimo upływu kolejnych dni zatrzymano Bogu ducha winnego mężczyznę, a prawdziwi sprawcy sabotażu pozostają nieuchwytni. Najważniejsze, że minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński jest – jak zwykle – w doskonałym nastroju.
Bezradność panów w garniturach
Gdyby atak wymierzony w ostatnich dniach w Republikę dotknął TVN24 za rządów PiS, Donald Tusk i inni politycy opozycji broniliby telewizji, oskarżając ówczesną władzę o najgorsze praktyki. W przypadku konserwatywnej stacji przedstawiciele obozu władzy albo drwią, albo szerzą teorie spiskowe, które mają podważyć zaufanie widzów do nielubianej przez nich stacji.