Udało się w ostatnich latach zbudować pewną społeczność – spektrum ludzi zainteresowanych upamiętnianiem polskich bohaterów i postaw patriotycznych, zwłaszcza wśród młodzieży. Dzięki temu uroczystości ku czci naszej podziemnej armii wyglądają imponująco. Do niedawna organizowane oddolnie i społecznymi tylko środkami, w ostatnich latach zyskały wsparcie zwłaszcza władz centralnych. W wypadku samorządowych wygląda to jeszcze bardzo różnie.
Za jeden z największych sukcesów tegorocznych obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych uważam publikację Michała Ostapiuka o kpt. Romualdzie Rajsie „Burym”, wydaną przez Instytut Pamięci Narodowej („Komendant »Bury«. Biografia kpt. Romualda Adama Rajsa »Burego« 1913–1949”). Ukazuje ona historię życia dowódcy III Brygady Wileńskiej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego i okoliczności pacyfikacji przez nią skomunizowanych wiosek białoruskich. Ponieważ „Bury” wciąż wywołuje histerię w gronie przeciwników upamiętniania Żołnierzy Niezłomnych, rzetelna monografia dotycząca działalności dowodzonych przez niego oddziałów ze wszech miar wydawała się potrzebna. Na szczęście już ją mamy.
W wielu miejscach Polski organizowane były także autorskie pokazy filmu Ewy Szakalickiej „Podwójnie wyklęty” o postaci kpt. Romualda Rajsa. W piątek 8 marca w ramach cyklu „Historia z kibicami. Dni Żołnierzy Wyklętych” w Gdańsku obejrzeli go przykładowo fani Lechii. Szkoda jednak, że tego typu film jest półkownikiem w TVP, mimo że telewizja publiczna jest jego producentem. Wciąż można go jedynie prezentować na pokazach autorskich. Pytanie do prezesa Jacka Kurskiego: kiedy wreszcie to się zmieni?
Wyzwaniem, które z roku na rok jawi się jako coraz większe, jest jednak ciągła potrzeba aktywizacji społeczeństwa. Nie chodzi tylko o obchody upamiętniające Żołnierzy Niezłomnych, ale ogólnie o patriotyczną aktywność. Dużo jeżdżę po Polsce i zwłaszcza w ostatnim roku można zauważyć marazm środowisk patriotycznych i spadek frekwencji na organizowanych przez nie spotkaniach.
Tymczasem nasi adwersarze nie próżnują i w tym roku byliśmy świadkami kolejnych ataków na Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, na naszych bohaterów. Przykładowo w Pile mieliśmy po raz pierwszy do czynienia z tego typu działalnością różnej maści KOD-ów, Obywateli RP czy zielonych. Próbowali poprzez apel w mediach zatrzymać nasz marsz pamięci, na którym pojawili się później… w trzy osoby (a podpisali się w apelu za kilka partii i organizacji). Jednak udało się im wywołać zamęt w mediach, zwłaszcza społecznościowych. My zrobiliśmy swoje i piękny marsz upamiętniający naszych bohaterów przeszedł ulicami Piły.
Co więcej, mowa nienawiści skierowana przez wspomniane środowiska lewicowe w stronę patriotów i polskich bohaterów przynosi wymierne skutki. W tym roku odnotowaliśmy kilka aktów wandalizmów związanych z profanacją miejsc pamięci. Zbezczeszczono pomnik żołnierzy „Bartka” w Milówce. W Pile „nieznani sprawcy” 1 marca zdemolowali grób zmarłej niedawno Stanisławy Grabowskiej Wądołowskiej, siostry „Wiarusa” i „Visa”, więźniarki czasów stalinowskich, uczestniczki antykomunistycznego podziemia. Z grobu skradziono też biało-czerwone serce z kwiatów. Widać, że nakręceni nienawiścią wrogowie Polski nie szanują już żadnych świętości. Trudno te akty wyjątkowego wandalizmu komentować. Pan Bóg to wszystko widzi i tam, w niebie, nie będzie już medialnych klakierów. Będziemy rozliczani m.in. z człowieczeństwa, prawdziwego człowieczeństwa – nie tego z transparentów wiadomych organizacji.
Pani Stanisława i żołnierze „Bartka” nie takie obelgi i represje ze strony komunistów wytrzymali. Czerwoni nigdy nie dali im rady! Jak mówił generał „Nil”: „Nigdy nas nie pokonacie! ”.
Jednak wciąż musimy wszyscy czuwać, aktywizować nasze patriotyczne środowiska. Nie możemy się zwalniać z odpowiedzialności za to, co dzieje się w polskich szkołach. Nie wiadomo, czy tam pod płaszczykiem tzw. tolerancji nie demoralizuje się naszych dzieci. Trzeba pilnować tego, kto prowadzi zajęcia z historii, jakie książki możemy znaleźć w szkolnych bibliotekach.
Właśnie teraz, kiedy następują coraz śmielsze ataki na naszych bohaterów, trzeba wznowić pracę u podstaw, organizować wykłady, pokazy filmów, panelowe dyskusje. Wykorzystywać w tym względzie niezależne media. Konsolidować patriotyczne środowiska i nie spierać się o rzeczy mało ważne. Czy odniesiemy sukces i ocalimy wartości, za które ginęli Żołnierze Wyklęci? Wiele w tym względzie zależy do każdego z nas.