Działania Nowackiej trudno nazwać farsą, bo sprawa jest zbyt ważna, dotyczy bowiem przyszłości młodego pokolenia. Tymczasem minister funduje nauczycielom, rodzicom, uczniom ciągły galimatias, w którym wszyscy zaczynają się gubić. Najpierw mieliśmy fatalną reformę z likwidacją zadań domowych w starszych klasach podstawówki, potem ministerstwo tłumaczyło, że zakazu nie ma, ale prac domowych… nie można oceniać. Przed rozpoczęciem roku Nowacka wpadła na kolejny „genialny” pomysł – prac domowych nie będą mogli zadawać nauczyciele techniki i plastyki, a te z języka polskiego pozostaną nadobowiązkowe, ale nauczyciel zacznie je oceniać. Zamiast mieszać, kombinować, zakazywać, Nowacka powinna wrócić do tego, co funkcjonowało najlepiej, czyli oddać kwestię zadań domowych nauczycielom.