Role są rozpisane precyzyjnie: USA mają być gotowe na atak chiński, Izrael – na irański, Europa (z Polską na czele) – na rosyjski. W razie jednoczesnego ataku każdy sojusznik musi samodzielnie wytrzymać pierwsze tygodnie, może miesiące. Czas na dyplomatyczne manewry się wyraźnie kończy – świat intensywnie się zbroi. Izrael uznany został przez USA za „modelowego sojusznika”, bo udowodnił przewagę nad Iranem. U.S. Navy powinna dominować na Pacyfiku. Kluczowe pozostaje pytanie, czy Europa poradzi sobie z Rosją. Próba może nadejść wkrótce.
Atak symultaniczny
Pentagon opublikował niedawno Narodową Strategię Obrony, która określa globalne zagrożenia. Dokument rezygnuje z prób przyciągnięcia Moskwy, przedstawia za to doktrynę „symultanicznego uderzenia” we wrogów Zachodu – przypuszczalnie Chiny, Rosję i Iran.