Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Sławomir Jastrzębowski
11.05.2026 13:00

Andrzej Poczobut – spoiwo dla Polaków

Mam trochę lat i doświadczeń, więc niełatwo się zachwycam. Może to też kwestia wyrachowania: człowiek się zachwyci, a potem wychodzi na naiwniaka albo jeszcze gorzej, bo o przedmiocie czy podmiocie zachwytu dowiaduje się jakichś rzeczy. Zatem wbrew sobie i ku mojemu zdziwieniu oczarował mnie Andrzej Poczobut. Piękny człowiek.

Zacznijmy od końca. Dominika Wielowieyska w Radiu Tok FM przeprowadziła wywiad z Andrzejem Poczobutem. – Pojawiły się takie informacje w sieci, że oto „Gazeta Wyborcza”, my wszyscy, namawialiśmy ciebie, żebyś nie odbierał Orderu Orła Białego – zaczęła dziennikarka. Postawmy kropkę nad „i”. Poczobut odparł: – Kochani, ja w żadnych wojnach polsko-polskich nie uczestniczę. Ja jestem obywatelem Białorusi. Jestem Polakiem, ale jestem obywatelem Białorusi i nie mam prawa głosu, czyli nie głosuję w wyborach (w Polsce – przyp. red.). Dlatego nie muszę opowiadać się po jakiejś stronie. W ciągu tych wszystkich lat działalności Związku Polaków, w warunkach nieuznawania, nielegalności, doświadczyliśmy wsparcia ze strony wszystkich sił politycznych. I to był lewicowy rząd SLD, przy którym wszystko się zaczęło. Bardzo ciepło wspominamy ­ministra Rotfelda, który był szefem dyplomacji i zajmował twarde stanowisko wobec reżimu. My wspominamy rządy ­PiS-u bardzo dobrze, nie zważając, że w gazecie („Gazecie Wyborczej” – przyp. red.) minister Fotygę kopano na wszelkie sposoby, a ja wam powiem, że my wspominamy ją bardzo ciepło. Jeżeli zapytać Związek Polaków, jaka ona była, to każdy powie… Wielowieyska: – Że ona was wspomagała. Poczobut: – Tak, dokładnie to samo, jeżeli chodzi o rządy Platformy Obywatelskiej. I w tych warunkach nikt mnie nie namawiał do niczego, to po pierwsze, a po drugie, jest naturalne, że ja i do prezydenta pójdę, i do premiera pójdę. Ktokolwiek przyjeżdżał do nas, każdego traktowaliśmy jak przedstawiciela Polski, i tak już będzie. Także, kochani, ja w wojnach polsko-polskich nie uczestniczę – wspominał. 

Piękna przemowa Poczobuta 

A teraz przenosimy się do Pałacu Prezydenckiego, gdzie Andrzej Poczobut kilka dni wcześniej został udekorowany przez prezydenta Karola Nawrockiego Orderem Orła Białego. Oddajmy głos Andrzejowi Poczobutowi: „Odbierając tak wysokie odznaczenie państwowe, czuję się wręcz onieśmielony. Chodzi o to, że nie czuję się bohaterem. Dla mnie bohaterami tej historii są przede wszystkim żołnierze Armii Krajowej, dowódcy Armii Krajowej. Osoby, o których gloryfikację byłem oskarżony. Chodzi między innymi o twórcę polskich jednostek specjalnych, majora Macieja Kalenkiewicza, pseudonim Kotwicz. Chodzi między innymi o legendarnego cichociemnego majora Jana Piwnika, pseudonim Ponury, chodzi między innymi o Zygmunta Szendzielarza, pseudonim Łupaszko. Chodzi między innymi o twórców poakowskiego podziemia na terenie Grodzieńszyzny, podporucznika Anatola Radziwonika, pseudonim Olech, podporucznika Mieczysława Niedzieńskiego, pseudonim Niemen. To są ludzie, którzy do ostatniej chwili życia z bronią w ręku bronili niepodległości i wolności kraju, którzy zginęli i których pamięć po dzień dzisiejszy jest szargana. Na tym tle po prostu zwykłym człowiekiem jestem, który żyjąc w nieprzyzwoitych czasach, próbuje zachować się przyzwoicie. Tylko tyle i aż tyle. Jestem dumny, że mogę podziękować prezydentowi Karolowi Nawrockiemu za działania na rzecz mojego uwolnienia, jestem dumny, że mogę podziękować pana poprzednikowi Andrzejowi Dudzie za podobne działania. Jestem dumny, że mogę podziękować rządowi Donalda Tuska za działania na rzecz mojego uwolnienia. Jestem dumny, że mogę podziękować rządowi Mateusza Morawieckiego za działania na rzecz mojego uwolnienia. Jest coś, co nas wszystkich łączy, i to jest polskość, i to jest piękne. Za to wszystkim wam bardzo serdecznie dziękuję”.

Z tym łączeniem to jednak różnie bywa. Komentarzy po wręczeniu Orderu Orła Białego i po zacytowanej tu w całości krótkiej mowie Andrzeja Poczobuta było mnóstwo. Wybrałem (stronniczo) wpis Bartosza Wielińskiego, wicenaczelnego „Gazety Wyborczej” na portalu X: „By zamknąć temat, informuję, że Andrzej Poczobut dostał odznaczenie od Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. W pełni na nie zasłużył. To, kto podpisał stosowny dokument, nie ma żadnego znaczenia. Proszę to uszanować. Nie zapraszam do dyskusji”. Pod wpisami zastępcy Michnika, który komunistycznego zbrodniarza Wojciecha Jaruzelskiego kochał, i to po pijanemu, rozgorzała jednak wojna polsko-polska, czy to się nam podoba, czy nie. Trudno, żeby było inaczej, skoro sam wice-Michnik nie może przeboleć, że order wręczył znienawidzony przez środowisko gazety z Czerskiej prezydent Karol Nawrocki. Kiedy Andrzej Poczobut mówił o żołnierzach Armii Krajowej: „To są ludzie, którzy do ostatniej chwili życia z bronią w ręku bronili niepodległości i wolności kraju, którzy zginęli i których pamięć po dzień dzisiejszy jest szargana”, to wspominał między innymi właśnie o środowisku „Gazety Wyborczej”, o tych redaktorach, którzy próbowali i próbują zrobić ze wspomnianych bohaterów bandytów. Słowa Andrzeja Poczobuta będące odniesieniem do polskości i do polskich bohaterów musiały Wielińskich i Michników zaboleć. Podobnie jak to, że order wręczył jednak będący obiektem obrzydliwego przemysłu pogardy Karol Nawrocki. 

Poczobut – bohater, który łączy

A na koniec, dlaczego zachwycił mnie Andrzej Poczobut? Z wielu powodów. Bo łączy nieprawdopodobną odwagę z wielką skromnością. Bo ustawił sobie i nam wartości, którym jest i chce być wierny nawet za cenę własnego życia. Bo nie ma w nim chęci zemsty, niechęci, nienawiści i rewanżyzmu, która tkwi w wielu z nas. Bo Polak, obywatel Biało­rusi, mówi nam Polakom, obywatelom Polski, czym jest polskość. Bo po przeczytaniu, co i ile zniósł w kolonii karnej na Białorusi i jego deklaracji, że na Białoruś chce wrócić, bo tam jest jego miejsce, wiesz, że to dużo więcej niż zwykła przyzwoitość.
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE